Relacja z pierwszego poznańskiego Festiwalu Bab

17 04 2014

festiwal1

 

Most Jordana w Poznaniu to urokliwy zakątek łączący Katedrę z dzielnicą Śródka. Jeżeli pójdziecie nim od Katedry , to zaraz na początku Śródki, na ulicy Ostrówek zobaczycie restaurację Vine Bridge, najmniejszą w Polsce a może  i nie tylko. Serwują w niej potrawy z polskiej kuchni z odrobiną szaleństwa. Sąsiedztwo Mostu Jordana, dostępnego tylko dla pieszych pozwala na różne kulinarne akcje – był i bieg kelnerów, i Foof day, pokaz kuchni solarnej a w ubiegłą sobotę – Festiwal Bab.

 

festiwal

 

Wielkopolskie blogerki, Koła Gospodyń Wiejskich i poznańskie kawiarnie startowały w konkursie na najlepszą wielkanocną babę oraz prezentowały swoje wypieki na kiermaszu. Nie brakło na nich serników, mazurków i innych ciekawych wypieków.

 

aga5

 

Ja miałam za zadanie zorganizować blogerki z naszej wielkopolskiej grupy. Nie wszyscy wierzyli we własne siły, więc najpierw przekonywałam, że to będzie przede wszystkim okazja do kolejnego spotkania i integracji, potem odpowiadałam na pytania co i ile piec na kiermasz, sugerując , że każdy piecze co chce . Ja postawiłam na tradycję – drożdżowe babki różnej wielkości i czekoladową. A na konkurs wystawiłam też drożdżową, z limonkowym lukrem.

 

jury

 

To ta na pierwszym planie po lewej. Z naszej grupy w konkursie startowały jeszcze Daria z Trufelkowa ( zdobyła trzecie miejsce za babkę w formie baranka ) , Agnieszka z Silver Spoon ( czwarte miejsce, tuż za podium), dziewczęta z Food look oraz ekipa z Nerds Kitchen. I tak jak przypuszczałam, była to bardzo sympatyczna impreza , pogoda dopisała, nie brakło też dodatkowych atrakcji w postaci przejazdu harleyowców otwierających sezon ( zrobili sobie przystanek by podziwiać i próbować). Dzieci miały warsztaty zdobnicze a dorośli w Vine Bridge, z szefem kuchni Radkiem Nejmanem warsztaty z wyrabiania tradycyjnych bab. Prezentowane też były skarby Kuchni Odnalezionej.

 

stoły

 

Na wypadek deszczu gospodarze zabezpieczyli nas namiotami, ale pogoda dopisała, mieszkańcy Poznania też . Ja skorzystałam z okazji i zaprosiłam na Festiwal koleżankę ze studiów by porozmawiać w miłych „okolicznościach przyrody”. Odwiedzały nas znajome blogerki by podziwiać, porozmawiać a nawet— wypić szampana z  jednorazowych kubeczków … Poznałam też wesołą Agnieszkę , która niedawno dołączyła do Grupy. Towarzyszyła mi także najmłodsza Córka, która robiła zdjęcia. Najbardziej udało jej się to, z nietypowym degustatorem naszych wypieków :)

 

pies

 

Jury, w którym było kilka blogerek z naszej Grupy anonimowo oceniało babki . Wygrała ciemna z ciasta z fasoli , dzieło autorki strony Tylko ciastka, drugie miejsce miała kawiarnia Republika Róż, a trzecie nasza Daria z Trufelkowa. Wszyscy dostali nagrody w postaci sprzętu przydatnego w kuchni.

A ja prócz miło spędzonego dnia przyjechałam do domu z… krzesłem z logo Festiwalu, które dostałam w podziękowaniu za pomoc . Zostałam też mianowana Ambasadorką Festiwalu Bab – to był przecież pierwszy z serii. Mam nadzieję, że następne będą równie udane :)

 

krzesło



Babka czekoladowa z polewą na kakao Deco Morreno

15 04 2014

babka czekoladowa

 

To jedna z babek które przygotowałam na odbywający się w ubiegłą sobotę Festiwal Bab. Wykorzystałam do niego kakao Deco Morreno i formę – takie same, jak w nagrodach do konkursu, który prowadzę.

Kakao zastosowałam podwójnie – i w babce i w polewie czekoladowej, którą robię w tradycyjny sposób. Znane z doskonałej jakości kakao Deco Morreno zapewniło moje babce doskonały smak. Na kiermaszu, pokrojona na kawałki , cieszyła się dużym powodzeniem.

 

BABKA CZEKOLADOWA Z CYNAMONEM I IMBIREM

3 jajka
4 łyżki cukru
80 g stopionego masła i 3 łyżki  oleju
2 niepełne szklanki mąki
szklanka  mleka
2 łyżki kakao Deco Morreno
2 łyżeczki proszku do pieczenia

szczypta imbiru i spora cynamonu

 

Jajka roztrzepać z cukrem trzepaczką ale nie ubijać. Lekko ubijając dodać olej i stopione masło  , następnie mąkę z proszkiem, kakao, imbir, cynamon    i mleko . Ciasto powinno się lekko lać.
Wlać do wysmarowanej tłuszczem formy z kominkiem i piec w 180 C około 45 minut.

Po ostudzeniu wyjąć  z formy i polać polewą czekoladową. Ja robię ją w tradycyjny sposób, wykorzystując do tego kakao.

 

POLEWA CZEKOLADOWA

1/2 kostki masła lub dobrej margaryny

 

1/4 szklanki mleka

 

1/2 szklanki cukru

 

3 łyżki kakao

 

łyżka mąki ziemniaczanej

 

dowolny aromat

 

Wszystkie składniki oprócz mąki ziemniaczanej i aromatu wrzucamy do garnka i topimy mieszając. Gotujemy kilka minut na malutkim ogniu. Po zdjęciu z ognia dodajemy dowolny aromat ( może być też łyżeczka likieru albo wiśniówki), wsypujemy mąkę ziemniaczaną i szybciutko mieszamy, żeby nie było grudek. To zapobiega pękaniu polewy na cieście i nadaje jej piękny połysk.

Smarujemy ostudzoną babkę  gorącą polewą , zastudzamy w temperaturze pokojowej.

Jak już wspomniałam, babka cieszyła się powodzeniem na kiermaszu Festiwalu Bab.

babka czekoladowa2

 

Smakowała także koleżankom blogerkom z sąsiednich stoisk. Polecam amatorom kakaowych smaków. I przypominam o trwającym na blogu do czwartku konkursie z kakao Deco Morreno .

Smacznego !

 

kakao1



Baba pomarańczowo-szafranowa z Grand Marinier i limonkowym lukrem

13 04 2014

konkursowa

 

Relacji z wczorajszego Festiwalu Bab w Poznaniu na dziś jeszcze nie zdążę zrobić, na razie więc moja konkursowa baba. Jest tradycyjna, drożdżowa, a aromatycznymi dodatkami. Składa się z trzech babek różnej wielkości, połączonych limonkowym lukrem. Nie zdobyła nagrody, ale dzięki niej spędziłam przyjemny dzień w Poznaniu w miłym kulinarnym towarzystwie. Więcej na temat Festiwalu jutro, dziś przechodzę do głównej bohaterki.

 

DROŻDŻOWA BABA Z SZAFRANEM I POMARAŃCZOWĄ NUTĄ

60 dkg mąki pszennej

 

1/2 kostki stopionego masła

 

40 g drożdży

 

szklanka mleka

 

2 jajka i 2 żółtka

 

1/2 szklanki  cukru

3 łyżki oleju

 

2 łyżki likieru Grand Marinier

 

sok z jednej pomarańczy

szczypta soli

 

szczypta szafranu rozpuszczona we wrzątku

Lukier :

szklanka cukru-pudru

łyżka soku z limonki

łyżeczka oleju

wrzątek

 

Najpierw roztarłam drożdże z łyżeczką cukru, dodałam letnie mleko ( pół szklanki ), posypałam łyżką mąki i odstawiłam do wyrośnięcia. W międzyczasie stopiłam i przestudziłam masło ,  wymieszałam cukier  z jajkami.

 

Do miski wsypałam mąkę, posoliłam troszkę, dodawałam stopniowo mieszając : wyrośnięty rozczyn, jajka z cukrem, resztę mleka, sok pomarańczowy, szafran, stopione masło w temperaturze pokojowej,olej i  likier . Wyrabiałam drewnianą łyżką aż ciasto zaczęło odstawać od brzegów miski i pojawiły się pęcherzyki powietrza. Postawiłam przykryte w ciepłym miejscu do podwojenia objętości, co trwało około godziny.

Ciastem napełniłam do 2/3 wysokości natłuszczone formy różnej wielkości i ostawiłam w ciepłe miejsce na ok. 15 minut do podrośnięcia.

Wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 180 C i pilnowałam, bo mała upiekła się po 15 minutach, nieco później średnia a duża po ok. 40 minutach- jak się zezłociły, spróbowałam patyczkiem, gdy był suchy, wyjęłam baby.

Po wystudzeniu wyjęłam z forem.

Do miski wsypałam cukier-puder, dodałam sok z limonki i olej. Dolewałam ostrożnie wrzątek, ucierając drewnianą pałką, aż lukier dawał się rozsmarować.

Polukrowałam babki łącząc je.

Przy okazji upiekłam jedną więcej foremkę, żeby spróbować smaku przed konkursem. Wyszła wilgotna, aromatyczna, pachnąca pomarańczą.

Polecam na Wielkanoc, niekoniecznie w takiej formie. Mniejszą można przeznaczyć do święconki.

Smacznego !

 

konkursowa2



Pełnoziarnista tarta z porem i brązowymi pieczarkami

3 04 2014

tarta z porem i pieczarkami

 

Bardzo lubię zestawienie pora z pieczarkami i próbowałam go już z różnymi dodatkami. Tym razem warzywa wylądowały w nadzieniu do tarty, zapieczone pod beszamelem. Brązowe pieczarki to moje ulubione, są bardziej aromatyczne od białych i przypominają nieco smakiem leśne grzyby. Do nadzienia tarty nie dusiłam ich tylko podsmażyłam jedną warstwą na patelni na maśle z dodatkiem oliwy. Wyszła z tego bardzo smaczna wytrawna tarta.

 

TARTA Z POREM I BRĄZOWYMI PIECZARKAMI POD BESZAMELEM

ciasto

czubata szklanka  mąki pełnoziarnistej  ( miałam  Lubelli)
spora szczypta  soli
1oo g  masła
1 żółtko
2-3 łyżki  lodowatej wody

 

 

 

Mieszamy mąkę z  solą.  Dodajemy miękkie masło pokrojone na kawałki- ciasto powinno zbijać się w okruchy. Dodajemy żółtko  zmieszane z wodą i całość wyrabiamy aż powstanie jednolita masa. Z ciasta forujemy dysk, który po zawinięciu w folię odkładamy na ok. 30 minut do lodówki.

farsz :

spory por bez zielonych końcówek

ok. 20 dkg brązowych pieczarek

oliwa, trochę masła

sól, pieprz czarny i ziołowy, tymianek

sos beszamelowy

Pieczarki pokroiłam w paski i podsmażałam jedną warstwą na maśle z dodatkiem oliwy – takie są smaczniejsze. Wyjęłam, dolałam troche oliwy i podsmażyłam na tej samej patelni pokrojonego  w półplasterki pora. Jedno i drugie doprawiłam solą i pieprzem, a pora dodatkowo pieprzem ziołowym i tymiankiem. Wystudziłam.

Wyjęte z lodówki ciasto rozwałkowałam na wielkość formy do tarty i wylepiłam nim natłuszczoną formę. Ponakłuwałam widelcem dokładnie i wstawiłam do piekarnika rozgrzanego do 200 C na 10 minut, by się podpiekła.

Na podpieczonej rozłożyłam warstwę podsmażonych pieczarek , na to pory, polałam sosem beszamelowym i wstawiłam znów do gorącego piekarnika na około 25 minut.

Jedliśmy lekko przestudzoną . Była pyszna, składniki nadzienia doskonale się komponowały z pełnoziarnistym ciastem i sosem.

Smacznego !

 

tarta z porem i pieczarkami1

 



Relacja z konferencji prasowej firmy Grycan

31 03 2014

lody grycan

 

Pamiętam jak dawno już temu moje starsze dzieci wróciły z tatą z wyprawy do Poznania i zachwytem opowiadały o nowych smakach lodów Zielona Budka. Jakiś czas później firma zmieniłam nazwę na Grycan, od nazwiska właścicieli i pod tą nazwą znana jest od 2004 roku, czyli prawie 10 lat.

W ubiegłym tygodniu w Warszawie właściciele formy Grycan jak co roku opowiedzieli o nowej ofercie firmy. Konferencję w swobodnym stylu prowadziła Maciej Orłoś a na pytania odpowiadali państwo Elżbieta i Zbigniew Grycanowe  z córką Małgorzatą.

 

grycanowie

 

Dobra wiadomość dla liczących kalorie – desery będą odchudzone, bite śmietana coraz częściej zastępowana będzie jogurtem, wzrośnie  liczba lżejszych lodów jogurtowych i sorbetów. Jakość, jakość, jakość – nadal pozostanie naczelnym hasłem firmy. Wiodącą formą jej działalności będą nadal lodziarnie ( jest ich 124 w całym kraju), a sprzedaż detaliczna lodów w pojemnikach prowadzona jest nawet w wiejskich sklepikach.

Smaków jest już tyle, że nie wszędzie się mieszczą w chłodniczych ladach. Dlatego wprowadzono smaki miesiąca, które będą okresowo dominować. W marcu to tiramisu, w kwietniu serowe z bakaliami w wielkanocnych klimatach. Próbowałam obu, smakują wyśmienicie.

 

lody dla gości

 

Takimi porcjami  w ulubionych smakach ( była ankieta) zostaliśmy przywitani jeszcze przed konferencją i nie był to koniec słodkich niespodzianek. Oferta firmy Grycan to nie tylko lody, ale też i kawa sprowadzona z Włoch z małej rodzinnej firmy i pyszne rurki z kremem, których także mogliśmy spróbować . Kawę wybrał po osobistym testowaniu  pan Grycan, wielki jej amator. A jego żona powiedziała, że wszystkie produkty najpierw sami smakują i sprzedają te, które trafią im w gust. A klienci najbardziej cenią tradycyjne smaki – waniliowe, czekoladowe, truskawkowe.

 

rurki z kremem

 

Państwo Grycanowie rozpoczęli swoją słodka działalność w 1980 roku, teraz mają prawdziwe lodowe imperium z planami ekspansji do Niemiec i Chin, a pozostali skromnymi ludźmi, z dużym dystansem do prowadzenia biznesu. Pan Zbigniew powiedział, że rodzinny biznes ma tę zaletę, że w odróżnieniu do korporacji nie musi wykonywać żadnych planów. W rozmowie widać też było, że tworzenie nowych smaków i zaskakiwanie nimi klientów jest ich pasją . Dziennikarze podpytywali o sposób życia właścicieli firmy, dla dobra której pracuje i rodzina i zespół fachowców i … niewiele się dowiedzieli, choć pytali o nowe auta i zagraniczne wycieczki…

Za to nowa wiosenna, lżejsza oferta omówiona  została bardzo dokładnie .

 

prezentacja menu

 

I nie była gołosłowna, bo każdy dostał deser lodowy z jogurtem i owocami do spróbowania.

Po konferencji był i poczęstunek z ciepłych dań, można też było spróbować i słynnej kawy, i deserów i lodów w wielu smakach. Można było jeszcze indywidualnie porozmawiać z właścicielami firmy.

Ja skorzystałam też z okazji do blogerskich pogaduszek z Anią i Olą z Bajecznych smaków, Agnieszką z Najsmaczniejsze i Beatą z Lawendowego Domu.

 

deser Grycanola z deserem

 



Muffinki marchewkowe z pełnoziarnistą mąką

30 03 2014

muffinki marchewkowe

 

Na wiosnę zachciało mi się jakiegoś lekkiego i zdrowego wypieku. Placki marchewkowe robiłam już z różnymi dodatkami, ale w formie muffinek to dla mnie pierwszy raz. Aby zachować zdrowy i dietetyczny charakter deseru, oprócz pełnoziarnistej mąki dałam też brązowy cukier, a do smaku nieco cynamonu i imbiru. Wyszły smaczne babeczki, które zajadaliśmy z dodatkiem naturalnego jogurtu lekko posłodzonego , doprawionego sokiem z cytryny.

 

MUFFINKI MARCHEWKOWE Z PEŁNOZIARNISTĄ MĄKĄ

 

szklanka startej drobno marchewki

szklanka mąki pełnoziarnistej ( dałam Lubelli)

1, 5 łyżeczki proszku do pieczenia

2-3 łyżki brązowego cukru

cynamon, imbir do smaku

1/4 szklanki oleju

1/3 szklanki mleka

2 jajka

Suche składniki ( w tym marchewkę) wymieszałam w misce, dolałam mieszając łyżką olej, mleko a na końcu wbiłam jajka i wszystko dokładnie wymieszałam. Nałożyłam do natłuszczonej olejem formy na muffinki ( 12 sztuk) do 2/3 wysokości  i wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 180 C. Piekłam około 25 minut, aż zaczęły odchodzić od brzegów foremek.

Wystudzone jedliśmy same lub polane naturalnym jogurtem lekko doprawionym cukrem pudrem i sokiem z cytryny. Wyszły pyszne, puszyste i bardzo smaczne. Polecam na wiosnę :)

Smacznego !

 

muffinki marchewkowe1

 



Placek waniliowo-pomarańczowy z jabłkami

23 03 2014

placek waniliowy

Waniliowy Weekend V

 

Ostatnio rzadko biorę udział w akcjach kulinarnych, mam tylko sentyment do tych starych. Podobnie jak po raz piąty przystąpiłam do niedawnej akcji zielonej, tak teraz zrobiłam coś specjalnie na Waniliowy weekend Mirabelki. Waniliowa wersja mojego szybkiego ciasta z jabłkami, wzmocniona aromatem pomarańczy. Doskonały placek na pierwszy wiosenny weekend .

 

PLACEK WANILIOWO-POMARAŃCZOWY Z JABŁKAMI

 

2, 5 szklanki mąki

 

3 jajka

 

1/3 szklanki oleju

3/4 szklanki mleka

sok z jednej pomarańczy z miąższem

3  łyżki cukru i 3 cukru z wanilią

 

2 łyżeczki proszku do pieczenia

 

kilka jabłek

 

Jajka wbić do miski i roztrzepać widelcem razem z cukrem i cukrem waniliowym. Dodać olej, mleko, wymieszać. Dodawać stopniowo mąkę, proszek do pieczenia i sok pomarańczowy, ponownie wymieszać. Jeżeli ciasto będzie za gęste, dodać więcej mleka.
Obrać jabłka, pokroić na cząstki, wymieszać z ciastem. Wysmarować tłuszczem średnią formę do pieczenia, wlać ciasto ( powinno powinno mieć konsystencję gęstego naleśnikowego). Piec w 180 C około 45 minut, do zrumienienia wierzchu i suchego patyczka.

Placek wyszedł wilgotny, z pięknym aromatem wanilii i pomarańczy.

Smacznego !

 

placek waniliowy1



Wytrawne ciasto z pokrzywą i suszonymi pomidorami

22 03 2014

placek z pokrzywami1

 

Kiedy zobaczyłam to ciasto u Szarlotka podczas zielonej akcji, wiedziałam, ze muszę je zrobić. Jak tylko pojawiły się u mnie w ogródku pokrzywy, nazbierałam ich . Jedzenie pokrzyw mi nie straszne, odpowiednio przyrządzone niewiele różnią się smakiem od szpinaku. Dodaję je do zup, sosów , ciast wytrawnych ( patrz kategoria Jadalne chwasty ) a ostatnio młodziutkie listki także do surówek. Ta wstrętna parząca pokrzywa jest bogatym źródłem witamin i mikroelementów. Podnosi odporność organizmu , od czasu, jak używam jej w sezonie , cała rodzina mniej choruje.

By ciasto było jeszcze zdrowsze, zrobiłam je ze sporym udziałem mąki pełnoziarnistej. Dosmaczyłam je ulubionymi ziołami , w tym młodziutką miętą, która ledwo wyjrzała spod ziemi.

 

CIASTO Z POKRZYWĄ, SUSZONYMI POMIDORAMI I MIĘTĄ

100 g młodych pokrzyw ( z większych górne listki)

60 g suszonych pomidorów z oleju

100 g mąki pełnoziarnistej pszennej ( miałam Lubelli)

50 g mąki pszennej zwykłej

3 jajka

łyżka proszku do pieczenia

100 ml oleju

100 ml mleka

sól, pieprz ( dałam czarny z młynka i ziołowy)

ulubione zioła ( u mnie młoda mięta, suszona bazylia i oregano)

Na formę 20/10 cm

Suszone pomidory pokroiłam drobno, pokrzywy umyłam w kilku wodach, osuszyłam i posiekałam. Jajka zmiksowałam z mlekiem i olejem, stopniowo dodawałam przesiane mąki z proszkiem do pieczenia. Doprawiłam w/w ziołami, solą i pieprzami, na koniec dodałam posiekane pokrzywy i pomidory. Można dołożyć drobno zmielone migdały lub orzechy.

Wlałam ciasto do natłuszczonej i wysypanej tartą bułką formy. Piekłam w 180 C około 40 minut.

 

placek z pokrzywami

 

Ciasto wyszło pyszne, popijaliśmy do niego czerwony barszczyk, dojadaliśmy surówkę, też z chwastami, o której innym razem. Bardziej mi smakowało, niż robione rok temu drożdżowe z podobnym nadzieniem. Polecam tę ciekawą i zdrową formę wytrawnego ciasta.

Smacznego !

 

placek z pokrzywami3



Sernik z białą czekoladą i pomarańczowym likierem

9 03 2014

sernik pomarańczowy

 

To sernik upieczony niedawno na prośbę Córci, która miała na niego wielka ochotę. Zastanawiałam się, jak zrobić i wtedy przypomniał mi się pieczony wspólnie czekoladowy. Postanowiłam zrobić podobnie , tylko z białą czekoladą i zmieniając nieco składniki. Piekłam go też z wodą na blasze poniżej, ale ten mi nieco opadł. Może to wina mąki ziemniaczanej, którą dodałam w miejsce kakao. Mimo tego efekt był pyszny .

 

SERNIK Z BIAŁĄ CZEKOLADĄ I GRAND MARINIER

spód :

150 g ciasteczek  czekoladowych

 

15 g cukru,

 

szczypta soli

 

60 g roztopionego masła

 

Masa serowa ;

 

200 g białej czekolady posiekanej

 

650 g  mielonego  sera, w temperaturze pokojowej

niepełna szklanka cukru i łyżka z wanilią

 

Łyżka mąki ziemniaczanej

 

3  jajka

2 łyżki likieru pomarańczowego ( miałam Grand Marinier)

Ciasteczka zmiksowałam z cukrem i solą, dodałam roztopione masło. Wyłożyłam ta masą dno natłuszczonej tortownicy ( średnica 24 cm) i wstawiłam do piekarnika rozgrzanego do 170 C na ok. 10 minut, aż się upiekło. Wystawiłam do ostudzenia, nie wyłączając piekarnika.

Białą czekoladę roztopiłam w mikrofalówce ( można w kąpieli wodnej), wystudziłam mieszając.  W misce zmiksowałam ser z cukrem, dodawałam stopniowo po 1 jajku i miksowałam dalej. Potem wlałam roztopioną czekoladę i likier, miksowałam dalej. Na koniec wrzuciłam mąkę ziemniaczaną i wymieszałam delikatnie łyżką.

Wylałam masę na podpieczony spód i piekłam  nadal w 170 C  około godziny. Pod spód w piekarniku wstawiłam blachę napełnioną wrzątkiem i uzupełniałam go pod koniec pieczenia ( późno zajrzałam do sernika, aby mu nie zaszkodzić a on i tak nieco klapnął…).

Sernik wyszedł wilgotny, puszysty i pyszny, z pięknym pomarańczowym aromatem. Na pewno go jeszcze powtórzę, może na cytrynowo ?

Smacznego !

 

sernik pomarańczowy1



Pączki serowe z Grand Marinier

4 03 2014

pączki serowe3

 

Domowe pączki tak się spodobały moim dzieciom, że poprosiły mnie o powtórkę w nieco innej wersji. Postanowiłam zrobić mniejsze, nie nadziewane pączuszki z ciasta drożdżowego z dodatkiem waniliowego twarożku. Dla dodania aromatu chlupnęłam do ciasta nieco likieru Grand Marinier. Pomarańczowy aromat doskonale zgrał się z waniliowym i wyszły prawdziwe pyszności .

 

PĄCZKI SEROWO-WANILIOWE NA DROŻDŻACH

 

ok. 400 g mąki pszennej ( miałam tortową Lubelli)

twarożek waniliowy 200 g

30 g drożdży

szklanka mleka

2 jajka

4 łyżki cukru i 1 z wanilią

szczypta soli

100 g masła

kieliszek likieru Grand Marinier

drobny cukier do obsypania

litr oleju do smażenia

Najpierw zrobiłam rozczyn : Drożdże rozrobiłam  z łyżeczką cukru w miseczce, dodałam 1/3 szklanki letniego mleka, wymieszałam, posypałam  łyżką mąki i odstawiłam  w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok 10 minut.

Masło stopiłam i wystudziłam do temperatury pokojowej. Mąkę   wsypałam do miski, posoliłam troszkę. Cukier i waniliowy wymieszałam z jajkami. Do mąki dodawałam  stopniowo mieszając drewnianą łyżką wyrośnięte drożdże, cukier z jajkami  ,  resztę letniego mleka  , likier i stopione masło. Wyrabiałam  dokładnie ukośnymi uderzeniami drewnianej łyżki, aż ciasto odstawało od brzegów miski i pojawiły  się pęcherzyki powietrza. Przykryłam ściereczką i odstawiłam do wyrośnięcia na około godzinę a  nawet dłużej, żeby podwoiło objętość.

Z wyrośniętego ciasta łyżką nabierałam  kawałki ciasta i omączonymi dłońmi formowałam kulkę o średnicy 4-5 cm. Pączki kładłam na posypanej mąką desce i przykryłam ściereczką , rosły około  minut. Rozgrzałam w garnku olej i wrzucałam pączki po kilka tak, by swobodnie pływały. Smażyłam po kilka minut, jak się zarumieniły, to przewracałam na drugą stronę i dosmażałam.

Potem je odsączałam z tłuszczu na papierowych ręcznikach i gorące obtaczałam w drobnym cukrze.

Wyszły bardzo aromatyczne, pomarańczowo- waniliowe z lekkim smakiem sera. Są też puszyste i wręcz rozpływają się w ustach. Już świeżo usmażone cieszyły się dużym powodzeniem. Uważam że karnawał zakończony takimi pączuszkami pozostawi po sobie miłe wspomnienia.

Smacznego !

 

pączki serowe1