Prosty placek z owocami „na trzy „

25 07 2014

placek z owocami1

 

W sezonie owocowym przypomniał mi się ten przepis na placek z owocami rodem z rodzinnego domu. Mama dostała go od znajomej i piekła często z sezonowymi owocami. Mnie najbardziej smakował z porzeczkami. Nie miałam go zapisanego , ale zapamiętałam zasadę składników – wszystkiego po trzy, albo po trzy czwarte. Łatwo to zapamiętać, kiedy nie mamy pod ręką źródła przepisów – choć, czy w dzisiejszej rzeczywistości tak się może zdarzyć ? Teraz, jak już będę go miała na blogu, nie będę musiała się martwić, że coś pomyliłam.

Zrobiłam go „na czysto”, ale można też dać na wierzch kruszonkę ( dobra będzie np. kokosowa) albo posypać cukrem-pudrem.

 

PLACEK Z OWOCAMI ” NA TRZY”

3 jajka ( duże)

3/4 szklanki cukru

3/4 kostki masła lub dobrej margaryny

3 szklanki mąki

3 łyżeczki proszku do pieczenia

opcjonalnie- 3 łyżki mleka lub wody gazowanej

owoce sezonowe ( u mnie porzeczki, jagody i maliny)

ewentualnie kruszonka lub cukier-puder do posypania

Miękkie masło ucieramy mikserem z cukrem na puszystą masę. Dodajemy  po jajku na zmianę z przesianą mąką wymieszaną z proszkiem do pieczenia i miksujemy na mniejszych obrotach. Jeśli ciasto jest zbyt gęste, na koniec dolewamy mleko lub wodę gazowaną.

Wykładamy ciasto do natłuszczonej formy ( średniej, ja mam 24 na 30 cm) i posypujemy po wierzchu owocami, można je lekko wcisnąć, jeśli są większe ( np śliwki). Jeżeli decydujemy się na kruszonkę, to posypujemy nią i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 175 C. Pieczemy około 45 minut, aż wierzch się zezłoci a wbity patyczek wyjdzie suchy.

Placek ma konsystencję podobną nieco do babki piaskowej i doskonale komponuje się z każdymi owocami, a najlepiej z kwaskowatymi, jak agrest, wiśnie czy porzeczki. Moim domownikom bardzo smakował i wspominaliśmy jedząc go moją Mamę , dzięki której przepisom jadamy wiele pyszności.

Bardzo się cieszę, że udało mi się odtworzyć ten rodzinny przepis  a teraz , kiedy  już jest na blogu to mi nie zginie.

Smacznego !

 

placek z owocami



Pasta z bobu do kanapek i cukinii faszerowanej kaszą jaglaną

24 07 2014

cukinia faszerowana kasza jaglaną1

 

Dla mojej wegetariańskiej córki poszukuję wciąż past kanapkowych, które wykorzystuję też do makaronu, ryżu lub kasz. W ogrodzie cukinie obrodziły mi pięknie, wykorzystuję je więc nie tylko do faszerowania. Trochę cukinii duszonej z cebulą i pomidorami dodałam do ugotowanego bobu i zmiksowałam na pastę. Dodałam nieco zieleniny z domowych grządek, wyszła bardzo smaczna.

Córka wyjechała a prócz mnie nikt na pastę chęci nie wyrażał, więc dodałam ją do ugotowanej kaszy jaglanej wraz z kremowym topionym serkiem , nadziałam tym wydrążoną cukinię i zapiekłam w piekarniku. Ale wróćmy do pasty :

 

pasta z bobu1

 

WEGAŃSKA PASTA Z BOBU, CUKINII I POMIDORÓW

szklanka ugotowanego bobu

4 plastry sporej cukinii

pół średniej cebuli

miękki pomidor

sól morska, pieprz z młynka, zioła prowansalskie

kilka listków mięty, po dwie gałązki koperku i pietruszki naciowej

oliwa

Na rozgrzanej oliwie podsmażyłam pokrojoną cebulę, dodałam cukinię a po chwili pomidora bez skórki. Gdy warzywa się zeszkliły dołożyłam zieleninę i doprawiłam. Dusiłam w soku , który puścił pomidor , do miękkości. Dołożyłam bób , trochę świeżej zieleniny i zmiksowałam. Wystudziłam.

Na kanapkach smakowała doskonale .

 

pasta z bobu

 

Farszowi na bazie kaszy jaglanej nadała ciekawy warzywny smak. Zrobiłam to danie w ten sposób :

 

CUKINIA FASZEROWANA KASZĄ JAGLANĄ I PASTĄ Z BOBU

 

nieduża cukinia

1, 5 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej

2/3 szklanki pasty z bobu ( patrz wyżej)

2 łyżki kremowego serka topionego

sól, oliwa

Cukinię wydrążyłam i posoliłam w środku. Ugotowaną kaszę jaglaną wymieszałam na ciepło z serkiem i z pastą, doprawiłam solą i pieprzem . Wylałam wodę z cukinii , osuszyłam ją, nadziałam farszem i ułożyłam w naczyniu żaroodpornym nadzianym oliwą. Wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 180 C na około pół godziny.

Farsz okazał się pyszny i pasujący do delikatnego smaku cukinii.  Pasta z bobu okazała się uniwersalna w zastosowaniu i na dodatek pyszna, i sama i w połączeniu.

Smacznego !

 

cukinia faszerowana kasza jaglaną

 



Nowe technologie, nowi sponsorzy, nowa rola Roberta Makłowicza- taki będzie VIII Festiwal Dobrego Smaku w Poznaniu .

23 07 2014

makłowicz

 

Jak co roku od lat w sierpniowy długi weekend na poznańskim Starym Rynku będzie smacznie i ciekawie. Ósmy już Festiwal Dobrego Smaku  zgromadzi nie tylko wystawców ciekawych produktów spożywczych, będzie też mnóstwo dodatkowych atrakcji. Konkursy kulinarne dla restauratorów – w tym roku golonka i dla amatorów- kolejny raz domowe nalewki, pokazy kulinarne szefów kuchni i sław takich jak Grzegorz Łapanowski  i Robert Makłowicz . Ten ostatni w nowej dla siebie roli – sommeliera, będzie udowadniał wyższość win bliższych nam geograficznie nad  egzotycznymi.

 

organizatorzy

 

Organizatorzy zapewniają, że pomimo wycofania się miasta jako sponsora, dadzą sobie radę. Z nowych przybył Browar Perła a ponownie mocno wspierają Trzy Znaki Smaku promujące lokalne tradycyjne produkty z europejskimi znakami jakości. Właśnie z tych produktów poczęstunek dla dziennikarzy i gości konferencji prasowej ( bo z niej mam niniejsze informacje) przygotował przy pomocy kucharzy hotelu Sheraton Grzegorz Łapanowski. I tu miła niespodzianka dla mnie – słynny kucharz poznał mnie po wrześniowym wspólnym gotowaniu na Food Bloger Fest. Pochwaliłam się mu, że umiejętnościami zdobytymi na tamtych warsztatach ( obróbka piersi kaczki) zadziwiłam kucharzy na niedawnym gotowaniu  z Książęcym w poznańskim Spocie ( relacja niebawem).

 

sałatka z bobem

 

Próbowaliśmy sałatki z bobem i bryndzą z malinowym dressingiem oraz  grzanek z długo pieczonym schabem ze świni złotnickiej i wielkopolskim smażonym serem.

 

kanapka

 

Na deser Grzegorz zaproponował andruty kaliskie  i bitą śmietaną i sezonowymi owocami  z dodatkiem miodu drahimskiego .

 

deser andruty

 

Ja dołożyłam sobie konfitur zaproponowanych przez kucharzy Sheratona – gospodarza konferencji i jednego z licznych patronów Festiwalu :

 

patroni

 

Tradycyjnie powiat poznański obejmuje patronat nad jednym z dni festiwalu ( pierwszym)  i wtedy będzie można będzie spróbować lokalnych przysmaków podczas pokazów kulinarnych i konkursów lokalnych produktów.

Już w przeddzień Festiwalu będzie coś nowego : 13 sierpnia o godzinie 18.00, w Słodowni Starego Browaru na scenie Hive61 wystąpią twórcy polskich i zagranicznych startupów dedykowanych branży gastronomicznej i jedzeniu. Wśród gości znajdą się między innymi założyciele platformy lokalnyrolnik.pl oraz twórcy aplikacji e-food.

Dokładny program można śledzić na bieżąco na fecebookowym fanpage Festiwalu.

Dla blogerów będzie nowa możliwość doskonałej zabawy – restauracja Vine Bridge zaprasza ich w tym roku do udziału w Biegu Kelnerów w osobnej kategorii. Byłam na ubiegłorocznym i atmosfera była znakomita. W tym roku ponownie będę w jury wypatrywać pechowców , bo mam dla nich nagrody pocieszenia w postaci słoiczków z domowymi przetworami. Tak to było :

 

bieg kel.nerów nagrody

 

W tym roku będzie ciekawiej a okazja do dobrej zabawy i zdobycia atrakcyjnych  nagród dodatkowo dla blogerów . Zgłaszać się można od sierpnia na profilu Biegu.

A tak zachęcała do imprezy jej  organizatorka Aga Zając :

 

aga bieg kelnerów

 

Dodatkowymi atrakcjami będą specjalne warsztaty dla dzieci ( temat- pyra) i dla dorosłych. Wieczorami na scenie zabrzmi muzyka, będą też pokazy w kinach i wystawy, wszystko o tematyce kulinarnej.

Nowością tez będą Europejskie Dni Produktu Regionalnego i Tradycyjnego „Trzy Znaki Smaku ” , gdzie w strefie produktu goście będą mogli spróbować przyrządzonych na ich oczach przez Grzegorza Łapanowskiego o Michała Henzla m. in pierekaczewnika czy pierogów z suską sechlońską.

Mimo sezonu urlopowego zgodził się na udział w Festiwalu Robert Makłowicz – będzie jurorował wraz z Piotrem Bikontem w konkursach oraz prowadził jeden z wiodących tematów – o winach z najbliższych nam niedużych rejonów winiarskich – Moraw, Słowacji, Austrii i Węgier.

Miejsce – poznański Stary Rynek, czas- 14-17 sierpnia. Dobre Smaki – zapewnione !

 

logo



Deser ryżowy z malinowym sosem i tartą miętą

21 07 2014

deser ryżowy z miętą

 

Upały wymuszają kreatywność , bo trudno stać przy garach lub piekarniku w nagrzanej kuchni. Ten deser powstał jako wykorzystanie reszty ugotowanego ryżu, która została z obiadu. Teraz na tapecie ( oprócz jabłek ) są u mnie kończące się już maliny i to one , przesypane cukrem i zmiksowane nadały najważniejszy smak deserowi. Jako dodatek aż prosiła się  tarta mięta z cukrem, dająca sporą nutę orzeźwienia i miłego chłodu na języku.

 

DESER RYŻOWY Z MALINAMI I TARTĄ MIĘTĄ

1, 5 szklanki ugotowanego ryżu

szklanka malin i 1-2 łyżki cukru

2 gałązki mięty i 2-3 łyżeczki cukru

kawałek czekolady

Umyte maliny przesypujemy cukrem i stawiamy w pokojowej temperaturze, by puściły lekko sok. Gdy to zrobią, miksujemy albo i nie, taki deser nawet ciekawszy.

Umyte listki mięty kroimy drobniutko i wkładamy do kubka. Zasypujemy cukrem , mieszamy i ucieramy w kubku łyżeczką aż mięta puści sok, a cukier zachowa kryształki ale przybierze zielony odcień.

Zimny ryż ( najlepiej wprost z lodówki) rozkładamy w deserowych naczyńkach, polewamy malinowym sosem , posypujemy tartą  miętą, ścieramy na to czekoladę. Letni deser gotowy, mamy konkretny wkład, owoce i orzeźwiającą miętę. Myślę, że w czasie upałów solidniejszą porcję można np. dać dzieciom na obiad . Na pewno zjedzą z apetytem :)

Smacznego !

 

deser ryżowy z miętą1



Kulinarne koty – Zuziek Dusi z Dusiowej Kuchni

19 07 2014

dusia z kotem

 

Autorkę bloga Dusiowa Kuchnia zauważyłam na blogerskich forach internetowych już dawno. Na jej blogu można znaleźć oprócz smacznych potraw dostosowanych do sezonu ciekawe relacje z warsztatów i wydarzeń kulinarnych, w których Dusia aktywnie uczestniczy. Na żywo poznałyśmy się na którymś z Blog Forum w Gdańsku, gdzie w kuluarach spędziłyśmy nieco czasu na blogerskich ploteczkach.

Oddaję głos Autorce dzisiejszego , piątego już odcinka cyklu :

Jak kot pojawił się w twoim życiu ?

Pojawił się dość niespodziewanie.  Pewnego ranka, gdy wychodziłam na zajęcia mała czarno-biała kulka wleciała mi do mieszkania. Pojawiło się pytanie, co teraz? Mama zadecydowała, że zostaje, a ja musiałam lecieć na zajęcia. Jakieś dwie  godziny później dostałam sms’a od mamy, że musi chyba wyjść po piasek na plażę (na szczęście do plaży mamy jakieś 50m). Okazało się, że kot polubił się z mamą, która bała się kotów, więc został z nami ku mojemu szczęściu. Myśleliśmy, że to kotka, więc padło na imię Zuzia, a po dwóch miesiącach doznaliśmy szoku, że jest to jednak kocur i trzeba było odrobinę zmienić imię (na które już reagował) na trochę bardziej męskie, czyli Zuziek  :)

 

kot dusi2

 

Co w nim lubisz najbardziej ?

To, że ma swój charakterek i jest niezwykle inteligentny. Zuziek nie jest typem pieszczocha ani mruczka, to prawdziwy indywidualista. Zamruczy czasem z rana, albo da kuksa w moją głowę, jak chce jeść.  W związku z tym, że przez wiele lat mieliśmy psa, jest też trochę wychowany jak pies. Biegnie do drzwi, gdy ktoś dzwoni, aportuje zabawki, bawi się w chowanego, a gdy jest na balkonie i widzi, że wchodzę do klatki to za chwilę czeka już pod drzwiami.

 

kot dusi3

 

Był prawdziwym towarzyszem podczas nauki, wiernie pilnował moich notatek wylegując się na nich. Uwielbia towarzyszyć mi podczas sesji fotograficznych i doglądać, co tam na talerzu wykombinowałam. Kiedy się zdenerwuje to gryzie np. w łydki. Trudno jest kochać kota z ciężkim charakterkiem, ale tą miłość bardziej się docenia. Wiem, że ją odwzajemnia i tęskni za mną, bo kiedy wyjeżdżam chodzi smutny i przesiaduje w oknie na parapecie.

Kot w kuchni

To prawdziwy obserwator, który uważnie kontroluje mój każdy ruch. Jest bardzo ciekawski, ale nie podkrada nam nic z blatów ani ze stołu. Lubię jego grzeczne towarzystwo w kuchni. Ożywia się, gdy kroję filety z kurczaka i wtedy kręci ósemki wokół moich nóg. Na hasło „saszeteczka” biegnie do lodówki i czeka aż mu się nałoży jedzonko do miseczki.

 

kot dusi1

 

   Co jada Twój kot ?

Najbardziej lubi podjadać suchą karmę, w szczególności Purina One, choć jada także mokrą karmę w saszetkach. Lubi też skubnąć miętę i kwiaty lawendy – ma to chyba po mnie :)   Z wielką radością biegnie do mnie, kiedy widzi, że niosę dla niego świeżą trawę do podgryzania.

 

kot dusi4

 

Najzabawniejsza historia

Pewnego razu nie mogliśmy znaleźć nigdzie kota. To był letni wieczór, więc szukaliśmy na balkonie, w domu w różnych kątach, na meblach, w szafkach, po prostu nigdzie go nie było. Zaczęliśmy wpadać w panikę, bo to kot niewychodzący z domu – wybiegłam na klatkę, potem na podwórko i załamana zwracam się ku górze, patrzę na swoje okna na pierwszym  piętrze i widzę kota… nie na balkonie, a na parapecie zewnętrznym w oknie obok. Szaleniec przeskoczył z balkonu na okno obok i się sprytnie schował. Po wpuszczeniu przez okno do domu zrobił wielkie „miaaaaauuu”, jakby chciał powiedzieć „tyle musiałem tam czekać aż mnie znajdziecie” .

Dziękuję za rozmowę :)

 

kot dusi5

 

 



Gorące gotowanie na pikniku Bloger Chefa

18 07 2014

gorące gotowanie

 

To zdjęcie ( z konkursu Posti) doskonale oddaje atmosferę pikniku blogerskiego po finale Bloger Chefa w hotelu Windsor w Jachrance. Można było  gotować z różnymi doskonałymi kucharzami, z ciekawych i smacznych produktów, ale klimatyzowane wnętrze hotelu kusiło i pozwalało dać wytchnienie po gorącej- dosłownie i w przenośni atmosferze pikniku.

Ja zaczęłam z Dawidem Pietraszem, który nadzorował przekąski z produktami Ole ( pikle i inne dobroci w słoiczkach). Podczas lepienia  serowych kulek i otaczania ich w ziarnach, orzechach i przyprawach ciekawie porozmawiałam ze znanym  kucharzem, który docenia blogerów za ich wiedzę ( nieraz większą niż kucharzy) i kreatywność.

 

kulki1

 

Przy stoisku ( obleganym i fotografowanym mocno) pracowałam z Alicją z bloga bazyliaczywanilia i Piotrem z  Najsmaczniejszy.com.pl , który pracowicie obierał moje ulubione krewetki.

 

alicja kulkipiotr kulki

 

Wszystko to układaliśmy w ciekawych naczyńkach na sałatkach z produktów Ole, ozdobionych kiełkami. Nakulałam ze sto kulek i po zrobieniu zdjęć i spróbowaniu musiałam umyć spocone czoło i nie zdążyłam spróbować efektu pracy Piotra.

 

kulkli serowe ole

 

Potem kibicowałam w konkursie Posti Darii z Trufelkowa ( mojej towarzyszce podróży w aucie Piotra z Najsmaczniejszego ). Przy okazji zrobiłam dodatek do deserów – moją tartą mięte z cukrem. Konkurencja była ostra, naleśniki czekoladowo- miętowe Laury bosko pachniały, lemoniada Kingi kusiła ochłodą w duchocie … Daria zrobiła brownie czekoladowo- miętowe.

 

konkurs posti1konkurs posti2

 

Okazało się, że to ciasto najbardziej spodobało się jury i Daria wygrała :)

 

daria konkurs

 

Na szczęście ulgę w panującym upale można było uzyskać na stoisku piwa Amber. Mnie najbardziej smakowało nowe, z czarnym bzem, choć i Koźlak i Żywe też świetnie wchodziły .

 

piwo amber

 

Niestety na gotowanie z piwem się nie załapałam, bo zapisałam się na warsztaty z czekoladą, które zazębiały się terminem. Ale one zaczęły się ze sporym opóźnieniem , to był cały proces tworzenia pralinek i czekolady, z którego musiałam zrezygnować, bo umówiłam się na powrót w przewidzianym czasie , by uniknąć niedzielnych korków…

 

gotowanie z piwem

 

Chyba najbardziej gorąco odczuła grupa Winiar, dyżurująca przy grillu pod przewodnictwem Jerzego Pasikowskiego. Ja się załapałam na ich sałatki, lekkie i smaczne. Coś konkretnego – soczysty stek zjadłam przy grillowym stoisku Sokołowa. Był lekko wysmażony, taki, jak lubię.

Muszę jeszcze wspomnieć o sobotnich warsztatach z syfonami Isi firmy Stalgast  prowadzonych przez Adama Michalskiego, znanego mi z warsztatów z wieprzowiną.

 

syfony

 

Do kremów warzywnych wyczarowanych w syfonach jedliśmy doskonałe mięso przygotowane techniką sous vide.

 

sous vide

 

 

Próbowaliśmy  też przygotowanych  w syfonach deserów  – tiramisu i kremu czekoladowego .

 

krem czekoladowy

 

Dla mnie w całej tej dwudniowej imprezie najważniejsze było spotkanie z blogerami, nawiązanie nowych znajomości , blogerska integracja. Okazuje się, że różnica wieku nie przeszkadza w pasjonujących rozmowach o  jedzeniu, blogowaniu i nie tylko. Moja książka z autografami wzbudzała zainteresowanie i wzbogaciła się o kolejne pozycje a impreza , na której je zebrałam będzie kolejnym miłym wspomnieniem.

 

autografy

 



Pierogi z jagodami

17 07 2014

pierogi z jagodami1

 

To są pierogi, które robiłam z córką i jej koleżanką pierwszego dnia wakacji. Mam sporo zaległych przepisów, ale sukcesywnie będę je prezentować. Robię też bez przerwy coś nowego, a nie mam czasu, by codziennie robić wpisy… Postaram się, by pokazywać dania jak najbardziej aktualne. Te pierogi były z jagodami kamczackimi, które dostaliśmy od sąsiadów, ale można zrobić je i z borówkami amerykańskimi jak i z naszymi leśnymi.

 

PIEROGI Z JAGODAMI

ciasto takie, jak tutaj

jagody

do posypania- cukier

jogurt lub śmietana do polania

Ciasto na pierogi robię zazwyczaj według wypróbowanego dobrze przepisu, więc podałam tylko link. Jagód nie przesypałam cukrem ( są dość słodkie), by sok z nich puszczony nie przeszkadzał przy sklejaniu. Można posypać cukrem gotowe pierogi, smak będzie ciekawszy.

Przestudzone ciasto ( w czasie upałów można je schłodzić w lodówce) rozwałkowałam na podsypanym mąką blacie na grubość ok 2 mm. Moje kuchenne pomocnice odziane w fartuszki wykrawały dużą szklanką kółka, kładły po łyżeczce jagód i zaklejały. Ja pilnowałam garnków, wrzucałam pierogi na lekko osolony wrzątek i minutę- dwie po wypłynięciu , po przekrojeniu i sprawdzeniu, czy nie ma w środku surowego ciasta, wyjmowałam je na durszlak. Pierogi przekrojona zostały zjadane „na pniu ” :)

Zjedliśmy je posypane cukrem i polane naturalnym jogurtem. Kolejny wytęskniony smak lata został zaliczony, a wakacje zostały rozpoczęte pysznym kulinarnym akcentem.

Smacznego !

 

pierogi z jagodami

 

 

 



Sałatka z bobem i grillowaną cukinią

15 07 2014

sałatka z bobem1

 

Rozpoczął się sezon wspaniałych warzyw , z których można pokombinować pyszne sałatki. Jednym z wyczekiwanych przeze mnie niecierpliwie jest bób, który na targu bez problemów można nabyć teraz w korzystnej cenie. Cukinia wyrosła mi w ogrodzie wyjątkowo wcześnie i dość obficie, a grillowana to jeden z moich ulubionych smaków lata. Jest dobra i na ciepło, i na zimno jako dodatek do sałatek.

 

SAŁATKA Z BOBEM I GRILLOWANĄ CUKINIĄ NA SAŁACIE

 

sałata masłowa i lodowa

2 pomidory

zielony ogórek

1/2 szklanki bobu ugotowanego w ten sposób

1/2 średniej cukinii w plastrach, grillowanej

oliwa, ocet jabłkowy

sól morska i pieprz z młynka

natka pietruszki, koperek, zielona i fioletowa bazylia

Cukinię pokroiłam na centymetrowe plastry, posoliłam, po 15 minutach osuszyłam papierowym ręcznikiem. Posypałam pieprzem ziołowym i papryką, położyłam na rozgrzanej patelni grillowej posmarowanej cienko olejem i smażyłam po minucie z każdej strony. Połowę zjedliśmy na ciepło z koktajlowym sosem, resztę pokroiłam do sałatki.

Na talerzu poukładałam sałatę, posoliłam i popieprzyłam . Na nią dałam kawałki pomidorów, ogórków, cukinię z grilla i bób. Skropiłam octem jabłkowym i oliwą, posypałam zieleniną , dodatkowo trochę solą po wierzchu.

„Konkretny’ smak bobu i cukinii z grilla doskonale pasował do świeżych warzyw. Sałatka z kawałkiem bagietki albo i bez może być doskonałym daniem kolacyjnym na lato, albo dodatkiem do grilla.

Smacznego !

 

sałatka z bobem

 

 



Beza Pavlova z kremem labneh i letnimi owocami

13 07 2014

pavlova2

 

To zaległy deser, który zrobiłam na podwójną uroczystość – moje urodziny i imieniny męża. Zainspirowałam się bezą, którą Gosia ze Smaków Alzacji przygotowała na piąte urodziny mojego bloga. Tamta była z kremem z dodatkiem serka mascarpone, a ja miałam właśnie świeżo zrobiony labneh z jednego jogurtu i ciekawa byłam, jak to będzie smakować. Masa wyszła doskonała a całość taka, że palce lizać. Zdjęć odkrojonych kawałków nie zdążyłam zrobić, bo nie chciało mi się przerywać świętowania, a potem już nie było czego :)

 

PAVLOVA Z KREMEM LABNEH I LETNIMI OWOCAMI

5 dużych białek

szczypta soli

250 g cukru

2 łyżeczki mąki ziemniaczanej

opcjonalnie- łyżeczka octu ryżowego

masa :

250 ml kremówki

60 g cukru

3/4 szklanki serka labneh

truskawki, maliny, jagody

listki mięty do przybrania

Zimne białka z lodówki ubiłam mikserem ze szczyptą soli, jak zaczęła się robić piana, to ubijałam dalej dodając stopniowo cukier , aż fragmenty piany formowały się we wstążki po podniesieniu trzepaczek. Dodałam mieszając mąkę ziemniaczaną, można też dodać ocet. Przełożyłam bezę na dno tortownicy formując okrąg i wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 180 c, zmniejszając od razu temperaturę do 150 C, po czym piekłam około 50 minut. Studziłam w uchylonym piekarniku.

Śmietankę ubiłam z cukrem mikserem na sztywno, potem zmniejszyłam obroty i miksowałam dodając po łyżce serka. Położyłam masę na bezę, udekorowałam owocami i listkami mięty tuż przed podaniem.

Masa z serkiem labneh była pyszna, aksamitna i doskonale smakowała. Cały deser tak samo i zniknął błyskawicznie. Pavlova to doskonały pomysł na świąteczne podwieczorki, zwłaszcza latem.

Smacznego!

 

pavlova1

 



Kulinarne koty – Koka Laury z Cafe Babilon

12 07 2014

7-1

 

Laurę z bloga  Cafe Babilon poznałam internetowo już dawno temu, w … komentarzach na blogu Antoniego Czypraka Kuchnia na gazie. Tak, w tym nieczynnym już teraz miejscu odbywały się prawdziwe imprezki przy gąsiorku śliwowicy w towarzystwie Sołtysa Szuwaśki. Laura zwróciła moją uwagę swoistym poczuciem humoru. Blog Laury bardzo lubię, bo podobnie jak u mnie jest dużo pysznego domowego jedzenia.

Na żywo poznałyśmy się na warsztatach Lubelli i ostatnio na finale Bloger Chefa.

Laura ma kotkę Kokę – przejdźmy do jej historii :

 

Jak kot pojawił się w twoim życiu ?

Koka trafiła do naszego domu prawie sześć  lat temu przez przypadek. Została wyrzucona wraz z rodzeństwem do lasku obok Sielskiej Zagrody pod Wrocławiem. Ktoś w okresie wakacyjnym pozbywał się problemu i wyrzucił po prostu mioty trzymiesięcznych i trzytygodniowych kociąt. My tego dnia wybraliśmy się tam na spacer.

Była taka maleńka kiedy ją zabieraliśmy – taki mały, puchaty, biały pomponik.

Skradła nasze serca od pierwszego wejrzenia. W tym czasie zajmowałam się zdjęciami oraz ich obróbką i większość czasu pracowałam w domu. Koka towarzyszyła mi w codziennych pracach domowych od sprzątania, prania, gotowania po pracę przy komputerze. Co prawda większość czasu przesypiała, ale wystarczyło, że z kuchni przeszłam do sypialni, aby popracować przy komputerze i po kilku minutach w drzwiach pojawiała się z miną mówiącą: „To, że śpię, nie znaczy, że możesz gdzieś wychodzić na dłużej…”.

 

2

 

Co w nim lubisz najbardziej ?

Poranne powitania: asysta w łazience, a potem skok na umywalkę, z której wspina się na moje ramiona. Przynajmniej kilka minut muszę ją ponosić na rękach, a ona łapkami obejmuje moją szyję.

Koka to piąty członek naszej rodziny posiadający niezwykły dar wyczuwania złego nastroju. Niesamowicie przeżywa czyjkolwiek płacz i zawsze stara się pocieszać. Pamiętam jak kiedyś przytrzasnęłam sobie palec  i zdarłam paznokieć  – to był straszliwy ból. Stałam, chłodziłam go pod wodą i ryczałam z bólu. Koka stała kilkanaście minut na umywalce, obejmowała mnie łapkami i tuliła się.

Jej ulubionym miejscem jest akwarium w przedpokoju z którego ma doskonały widok na wchodzące i wychodzące osoby. Każde przejście naszych dzieci jest przez Kokę „komentowane” – odzywa się za każdym razem gdy przechodzą obok niej.

Niesamowitym przeżyciem był poród a potem możliwość obserwacji całego procesu wychowania kociąt. Jej czułość i samozadowolenie z bycia matką było czymś tak magicznym. Moje dzieci powiedziały wtedy, że niektóre kobiety mogłyby uczyć się od niej jak być matką. Koka urodziła cztery przepiękne kocięta, dwóch ojców – kocurów z mojego domu rodzinnego. Dwa od rudego kota, miały spłaszczone pyszczki jak ich mama, dwa od biało-czarnego kocura były bardziej podobne do zwykłych dachowców. Kociaki znalazły cudowne domy.

 

5

 

Kot w kuchni

Moje działania w kuchni najczęściej obserwuje z kanapy. Siedzi lub leży (pod warunkiem, że nie śpi właśnie) i patrzy…

Zawsze uwielbiała obserwować przygotowania do zdjęć na bloga i bardzo często wkraczała w już ustawiony kadr pozostawiając na ujęciu kawałek ogona, ucha całą siebie.

Uwielbia zapach startej gałki oraz oliwek.

 

1

 

Co jada Twój kot ?

Dotychczas preferowała suchą karmę, w ostatnim czasie zaczęła jadać również mokrą z saszetek. Za „ludzkim” jedzeniem nigdy nie przepadała. Tylko w okresie kiedy karmiła młode jadała praktycznie wszystko.

Jest nietypowym kotem. Akwarium pełne rybek jest dla niej poidłem – rybki nie są obiektem zainteresowania. Śpi przy otwartym oknie, za którym siedzą rzędem wróble czy sikorki.

Nigdy nie skradła jedzenia pozostawionego na blacie czy stole, chociaż bardzo lubi wiedzieć co jemy, a szczególnie pijemy – uwielbia sprawdzać zawartość szklanki.

Nie bardzo interesują ją mięso czy ryby, ale uwielbia zioła i wszelką zieleninę. O pęczek koperku czy natki przyniesiony do domu, potrafi się wykłócać, jeśli ktoś próbuje schować do lodówki, a zioła na parapecie wiecznie są poobgryzane. Na zdjęciu z ukradzioną łodygą selera naciowego.

 

6

 

Najzabawniejsza historia

Kiedyś w dużym, litrowym shakerze nastawiłam zaczyn drożdżowy na chleb. Zamknięty shaker postawiłam na kaloryferze i zajęta rozmową przez telefon zapomniałam o nim. W pewnym momencie zobaczyłam jak Koka dziwnie czai się na coś niewidzialnego – okazało się, że usłyszała lekkie syczenie i to ją zaniepokoiło.

Kot oczywiście musiał towarzyszyć w otwarciu shakera, bo każda nietypowa okoliczność jest ciekawa. Zawartość shakera wystrzeliła w sufit „dekorując” zaczynem drożdżowym wszystko w zasięgu kilku metrów, od mebli kuchennych po sofy i telewizor w salonie. Kot przestraszony uciekł i pojawił się po dobrej godzinie od całego zdarzenia. Chyba przez tydzień nie mogliśmy pozbyć się drożdżowego zapachu z sierści.

 

4

 

Na zakończenie…

Trzy miesiące temu kardiolog postawił straszliwą dla nas diagnozę – kardiomiopatia przerostowa. Według lekarza zostało jej kilka miesięcy życia, jest za późno na leczenie, które zresztą przy tej chorobie niewiele daje. Przepłakałam wiele dni, a teraz pozostaje nam cieszyć się każdym wspólnym dniem.

Dziękuję za rozmowę.

 

3