Śledź pod chudą pierzynką z ziemniakami

22 02 2012

 

Karnawał się skończył, Tłusty Czwartek i Ostatki za nami, pora na coś lżejszego. Dziś śledź , ale nie w śmietanie tylko  w jogurcie do ziemniaczków w mundurkach. Uwielbiam smakowe połączenie ciepłych ziemniaków z zimnym śledziowym sosem. Pierzynkę oprócz jogurtu utworzyły  jabłka i cebula.

 

ŚLEDŹ W JOGURCIE Z JABŁKAMI I CEBULĄ DO ZIEMNIAKÓW

 

4 filety matjas

duży jogurt naturalny

2 spore jabłka

1- 2  cebule

estragon, pieprz świeżo zmielony

ziemniaki w mundurkach

Najpierw przygotowujemy śledzie w sosie jogurtowym. Moczymy je, a gdy będą dobre , przesypujemy drobno pokrojoną cebulą, dodajemy estragon i pieprz, mieszamy z jogurtem i wstawiamy do lodówki na kilka godzin, żeby się przegryzły. Takie śledzie możemy zjeść np. na kolację. Na obiad gotujemy ziemniaki w mundurkach, do śledzi zaś na grubej tarce ścieramy jabłka. Mieszamy je z jogurtem i cebulą z zalewy śledziowej, trochę jogurtu zostawiając do polania ziemniaków.

Na talerzu układamy posolone  ziemniaki polane jogurtem i śledzie, które przykrywamy śmietanowo-cebulowo-jabłkową pierzynką. Jak dla mnie- niebo w gębie !

Smacznego !

 



Racuchy z topionego ciasta na koniec karnawału

21 02 2012

Jakie są u Was zwyczaje na ostatni dzień karnawału ? Na moich rodzinnych Kujawach chodzi orszak przebierańców z kozą w roli głównej. Robią psoty, gonią dzieci, trzeba się od tych psikusów wykupić, najlepiej pączkami.

Ja dziś pączków nie mam – nie chciało mi się smażyć bez Córci, która jest na feriach, dla naszej trójki pozostałej w domu wystarczą racuchy – ale ekstra, z ciasta topionego jak na pączki. Na dodatek nadziałam je marmoladą jabłkową z rodzynkami. Wyszły przepyszne !

 

RACUCHY Z TOPIONEGO CIASTA

 

 1/2 kg mąki
2 jajka
25 dkg drożdży
szklanka mleka
1/3 kostki masła
łyżka cukru z wanilią
marmolada jabłkowa z rodzynkami
szczypta soli
łyżeczka spirytusu

olej do smażenia

Drożdże rozrabiamy z łyżeczką cukru w miseczce, dodajemy1/3 szklanki letniego mleka, mieszamy, posypujemy łyżką mąki i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok 10 minut.

Masło topimy i studzimy do temperatury ciała. Cukier roztrzepujemy z jajkami i cukrem waniliowym.
Do miski wsypujemy mąkę i szczyptę soli, dodajemy stopniowo mieszając drewnianą łyżką wyrośnięte drożdże, jajka z cukrem, , resztę letniego mleka, spirytus ( zapewnia lepsze rośniecie i zapobiega przypalaniu się podczas smażenia)  i stopione masło. Wyrabiamy dokładnie ukośnymi uderzeniami drewnianej łyżki, aż ciasto będzie odstawać od brzegów miski i pojawią się pęcherzyki powietrza. Przekładamy ciasto ( można w woreczku foliowym ) do miski z  zimną wodą, aż wypłynie lub na pół godziny.
Marmoladę jabłkową do nadziania zrobiłam odparowując na patelni mus jabłkowy z dodatkiem namoczonych rodzynek.

Smażyłam  na kilkumilimetrowej warstwie oleju i średnim ogniu, formując łyżką placuszki,  w środek kładłam po łyżeczce marmolady jabłkowej i przykrywałam kawałkiem ciasta zsuniętym z łyżki.  Smażyłam najpierw pod przykryciem, gdy się zrumieniły  od spodu i ścięły  na górze , przewracałam i dosmażałam  bez przykrycia. Odsączałam  na papierowych ręcznikach.
Gorące obtaczałam  w drobnym cukrze.

Wyszły bardzo puchate, pewnie dzięki rośnięciu na zimno. Smakowały prawie jak pączki, w każdym bądź razie- wyśmienicie.

Smacznego !

 



Arabska zupa szpinakowa ze swojskim grochem

20 02 2012

Ten przepis znalazłam w książce „Kuchnia arabska”, którą mam już od dość dawna. Może dlatego w przepisie oryginalną soczewicę proponują zastąpić naszym grochem. Od wigilijnego grochu z kapustą sporo mi go zostało, postanowiłam więc go wykorzystać. Zupa, mimo zaskakujących połączeń składników jest bardzo smaczna. Na dodatek w dniu, w którym ją gotowałam przyszła paczka z tajskim curry od Blue Dragona i na prośbę córci dodałam do niej łyżkę ostrego zielonego curry.

 

ARABSKA ZUPA SZPINAKOWA Z SOCZEWICĄ LUB GROCHEM

 

3o dkg szpinaku ( teraz mrożony)

szklanka soczewicy lub grochu w połówkach

łyżka suszonej włoszczyzny ( dodałam od siebie)

2-3 ząbki czosnku

kilka łyżek oliwy

liść laurowy, pieprz i kolendra w ziarnach

łyżeczka suszonej szałwii, pół łyżeczki imbiru w proszku

szczypta gałki muszkatołowej, pieprz świeżo zmielony

łyżka zielonego curry ( improwizacja w ostatniej chwili)

sól do smaku

Groch namoczyłam na noc, następnego dnia ugotowałam w sporej ilości wody z dodatkiem liścia laurowego, suszonej włoszczyzny i ziaren pieprzu oraz kolendry. Osobno na oliwie podsmażyłam drobno pokrojony czosnek i po chwili dodałam szpinak, doprawiając go imbirem i gałką muszkatołową. Dodałam to do ugotowanego grochu,  dosypałam suszoną szałwię , zagotowałam i doprawiałam świeżo zmielonym pieprzem oraz łyżką zielonej pasty curry.

Najlepiej smakowała nieco przestudzona, bo w gorącej nie dało się wyczuć wszystkich smaków. Polecam- świetna sycąca zupa na zimę.

Smacznego !

 



Pochwała polewy czekoladowej

18 02 2012

 

 

Rzadko zdarza mi się topić czekoladę do polania ciasta. A to z …szacunku do tabliczki czekolady, wywodzącego się z czasów, kiedy czekolada była na kartki. Akurat , jak je wprowadzono, osiągnęłam wiek dojrzały, kiedy to czekolada mi już nie przysługiwała. Była więc nieustannym obiektem pożądania… Na szczęście w Poznaniu, gdzie wtedy mieszkałam fabryka Goplany rzucała czasem na rynek kakao w proszku. Pamiętam te kolejki w supersamie przy akademikach, obracane nieraz po kilka razy i radość Mamy, kiedy przywiozłam do domu kakao – można upiec ciasto z polewą a nawet zrobić domową czekoladę z mlekiem w proszku  z zagranicznych darów :)

Przepis na polewę czekoladową pochodzi z tamtych właśnie kartkowych czasów – Mama dostała go od znajomej.

 

POLEWA CZEKOLADOWA

1/2 kostki masła lub dobrej margaryny

1/4 szklanki mleka

1/2 szklanki cukru

3 łyżki kakao

łyżka mąki ziemniaczanej

dowolny aromat

Wszystkie składniki oprócz mąki ziemniaczanej i aromatu wrzucamy do garnka i topimy mieszając. Gotujemy kilka minut na malutkim ogniu. Po zdjęciu z ognia dodajemy dowolny aromat ( może być też łyżeczka likieru albo wiśniówki), wsypujemy mąkę ziemniaczaną i szybciutko mieszamy, żeby nie było grudek. To zapobiega pękaniu polewy na cieście i nadaje jej piękny połysk.

Smarujemy ciasto gorącą polewą , zastudzamy w temperaturze pokojowej, potem możemy włożyć ciasto do lodówki.

Na zdjęciu u góry polewą polany jest czekoladowy torcik wegański  z wiśniami z alkoholu – z dodatkiem łyżeczki wiśniówki.

Poniżej placek kokosowy - polewa z likierem kokosowym :

 

A polewa to baza do różnych wariacji . Kiedy domownicy mają ochotę na coś słodkiego , robię polewę i patrzę, co mam w domu . Na przykład suche wafle ( tu do polewy dodałam kropli miętowych )


Oczywiście , polewa jest tez bazą do domowej czekolady i słodkich szyszek, z płatkami owsianymi lub kukurydzianymi.

Kilka dni temu, jeszcze w czasie mrozów Córcia wróciła z koleżanką ze spaceru i miały ochotę na gorącą czekoladę do picia. Takiej do rozpuszczenia nie miałam w domu, zrobiłam więc w mikrofalówce błyskawiczną polewę z łyżki masła, łyżki kakao, dwóch łyżek cukru i odrobiny mleka, dodałam to do gotującego się mleka i sypnęłam nieco cynamonu – niech się schowa kupna czekolada !

Smacznego !

 

 



Prażucha do smażonej wątróbki i Dzień Kota

17 02 2012

Taką formę ziemniaków znam od mojej Mamy – kiedy dwa lata temu była akcja „Perły z lamusa” gromadząca stare rodzinne przepisy, pytałam Mamę o nie i wtedy mi powiedziała, że moja Babcia często takie coś robiła i Mamie i jej Rodzeństwu bardzo to smakowało. Jednak dopiero teraz sobie o tym przypomniałam, pewnie dlatego, ze zbliża się pierwsza rocznica dnia, kiedy Mama odeszła…

Zrobiłam prażuchę do smażonej wątróbki, która dziś z okazji Światowego Dnia Kota – dla nas i dla naszych pieszczoszków, które ją bardzo lubią. Smażę wątróbkę prosto – bez obtaczania w mące, wrzucam plastry na rozgrzany olej, dodaję pokrojoną cebulę, smażę po kilka minut z obu stron. Jeśli chcę sosik, pod koniec dodaję odrobinę przyprawy warzywnej i , podlewam wodą i zagotowuję. Solę dopiero na talerzu.

 

PRAŻUCHA, ZWANA NA KUJAWACH „DZIADAMI”

 

ok. 2 kg ziemniaków

mąka pszenna do gęstości

Ziemniaki gotuję w osolonej wodzie , tyle, żeby były przykryte. Gdy są już ugotowane, odlewam połowę wody i do gotujących się dodaje mąkę i intensywnie mieszam widelcem. Sypałam  mąkę z torebki i doprawdy, nie wiem, ile zużyłam – następnym razem sypnę ze szklanki i podam orientacyjną ilość.  Gdy to się zagotuje, wyłączam płomień i rozgniatam wszystko ugniataczką do ziemniaków. Sprawdzam, czy nie trzeba dosolić.

Na talerz nakładam kopczyki łyżką  , polewa się to tłuszczem lub lekkim sosem- jak np. z wątróbki.

Domownikom bardzo ta forma ziemniaków przypadła do gustu, nawet Młodej, która za ziemniakami nie przepada.

Smacznego !

 

A z okazji Dnia kota zdjęcia moich pupili z cyklu „Czarno na białym ” :)

 

 



Konkurencja dla pączków – kokosowe racuchy nadziewane czekoladą

16 02 2012

Dziś wyjątkowo wpis przed południem, bo może komuś się ten przepis przyda. Miałam w tym roku smażyć pączki, ale zaliczyłam niespodziewany spadek formy a źle znoszę opary gorącego tłuszczu. Zrobiłam więc tradycyjne ostatnio w Tłusty Czwartek racuchy nadziewane. Zainspirowały mnie niedawno pieczone kokosowe bułeczki, więc zrobiłam racuchy w tym smaku i nadziałam je kostkami czekolady. I to był strzał w dziesiątkę – wyszły rewelacyjne, a trochę pączków dla tradycji można zjeść kupionych.

 

KOKOSOWE RACUCHY NADZIANE CZEKOLADĄ

 

1/2 kg mąki pszennej

30 g świeżych drożdży

1/2 szklanki mleka zwykłego i 1/2 kokosowego

4 łyżki wiórków kokosowych

1/3 kostki  masła

4-5 łyżek cukru

szczypta soli

3  jajka

łyżeczka spirytusu

tabliczka mlecznej czekolady

olej do smażenia – niedużo, czemu, będzie w przepisie

Drożdże rozrabiamy z łyżeczką cukru w miseczce, dodajemy zwykłe  mleko, mieszamy, posypujemy łyżką mąki i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok 10 min.

Masło topimy i studzimy do temperatury ciała.  Cukier roztrzepujemy lekko z jajkami.

Do miski wsypujemy mąkę i sól, wiórki kokosowe, dodajemy stopniowo mieszając drewnianą łyżką wyrośnięte drożdże, jajka z cukrem, spirytus,  mleko kokosowe i stopione masło. Wyrabiamy dokładnie ukośnymi uderzeniami drewnianej łyżki, aż ciasto będzie odstawać od brzegów miski i pojawią się pęcherzyki powietrza. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do podwojenia objętości na 30-50 min.

Chciałam zminimalizować ilość tłuszczu do smażenia , głównie ze względu na Córcię, która narzeka, ze racuchy są tłuste i wypróbowałam ich smażenie na ceramicznej patelni z kominkiem, szczerze mówiąc pełna obaw… Rozgrzałam patelnię z olejem i zmniejszyłam płomień na średni. Kładłam łyżką kawałki ciasta na cienką warstwę oleju, wciskałam w środek kawałki czekolady, przykrywałam szczelnie kawałkiem ciasta spływającym z łyżki, po czym przykryłam pokrywką. Po 2-3 minutach już wyrosły i się ścięły , od dołu zrumieniły i można je była przewracać na drugą stronę. Nie przylegały do patelni i łatwo się przewracały. Dosmażyłam, jak zwykle racuchy, bez przykrywania. Bardzo jestem zadowolona z tego sposobu smażenia, po odsączeniu na papierowym ręczniku ciasto nie ociekało wcale tłuszczem ku zadowoleniu Córci. Gorące, obtaczała je w drobnym cukrze.

Spróbowaliśmy jeszcze ciepłych – czekolada była półpłynna, w otoczeniu kokosowego ciasta smakowała rewelacyjnie. Na zimno też są dobre, już sporo zniknęło. Osobiście wole takie racuchy niż pączki .

Smacznego !

 



Czekoladowe serce z jabłkami i miętą

14 02 2012

W ubiegły weekend podążając za swoimi ulubionym smakami, zrobiłam szybkie ciasto czekoladowe z musem jabłkowym i esencją miętową , łącząc w nim swoje upodobania do miętowej czekolady i napoju jabłkowo-miętowego. Ciasto jest przeróbką mojego rodzinnego przepisu na ciasto czekoladowe.  Tak mi zasmakowało, ze postanowiłam je powtórzyć na Walentynki, piekąc je w formie – serduszku, tym bardziej, że smaki ma w afrodyzjakowych klimatach :)

CIASTO CZEKOLADOWE Z JABŁKAMI I MIĘTĄ

 

niepełne 2 szklanki mąki

2/3 szklanki cukru

2 łyżki kakao

2 łyżeczki proszku do pieczenia

1/2 łyżeczki cynamonu

1/2 kostki stopionego masła

3/4 szklanki mleka

2 jajka

2 łyżki słodkiego musu jabłkowego

1-1, 5 łyżeczki esencji miętowej ( mogą być krople z apteki, jak u mnie)

Suche składniki wsypujemy do miski, dodajemy mieszając drewnianą łyżką mleko, stopione i ostudzone masło, mus jabłkowy, esencję miętową. Na koniec wbijamy jajka i mieszamy dokładnie, ale niezbyt długo, żeby nie wprowadzić za dużo powietrza.

Przelewamy do natłuszczonej formy ( u mnie serduszko) i pieczemy ok. 40 min w 180 C, do suchego patyczka. Można je polać polewą czekoladową i posypać np. siekanymi orzeszkami, ale i samo jest rewelacyjne w smaku. Dodatek cynamonu współgra zarówno z jabłkami, jak i z czekoladą a mięta dodaje orzeźwiającego smaku, harmonizującego również  i  z czekoladą i z jabłkami .

Smacznego !



Zrazy zawijane z ziołami i suszonymi pieczarkami

13 02 2012

 

Dawno nie pokazywałam żadnego mięsa, co nie znaczy, że go nie jadamy. Teraz zimą, to nawet dość sporo, tylko robię często to, co już jest na blogu. Ale ostatnio zrobiłam wersję zrazów, jakiej jeszcze nie pokazywałam – z dużą ilością ziół, pieczarkami i cebulką w środku a do sosu dodałam spora garść pieczarek suszonych, które robię sobie, bo skończyły mi  się zapasy leśnych grzybów. Mięso na zrazy, to były plastry od  szynki, które pięknie się rozbiły i dały zwinąć w rolady.

 

ZRAZY Z ZIOŁAMI I PIECZARKAMI

ok. 60 dkg mięsa od szynki

kilka świeżych pieczarek

cebula

kilka plastrów wędzonego boczku

garść suszonych pieczarek

sól, pieprz, papryka słodka

majeranek, tymianek, szałwia

olej do smażenia

Mięso pokroiłam na plastry i dość cienko rozbiłam. Posypałam solą, pieprzem i papryką oraz mieszanką ziół. Na każdym plastrze położyłam cienki plasterek wędzonego boczku, pokrojony w paski kapelusz pieczarki i trochę piórek cebuli. Zawinęłam ciasne rolady i położyłam na patelni z rozgrzanym olejem złączeniem do dołu- wtedy się nie rozpadają. Do smażenia dodałam pokrojoną cebulę i pokruszone suszone pieczarki. Zrumieniłam z każdej strony, podlałam nieco rosołem ( był na pierwsze danie) i dusiłam pod przykryciem, dolewając rosołu co jakiś czas.

Sos zaciągnęłam płaską łyżką mąki skrobiowej rozrobioną z zimną wodą.

Mięso była bardzo aromatyczne i pyszne a sos rewelacyjnie smakował z pyzami drożdżowymi. Polecam taką formę zrazów jako ciekawą odmianę.

Smacznego !

 



Chlebek czosnkowy z suszonymi pomidorami i ukraińska słonina

11 02 2012

 

Mam dziś coś odpowiedniego i wysokokalorycznego na aktualną pogodę ! Znajomi mojego męża z Ukrainy przywieźli swoje lokalne przysmaki – dwa rodzaje słoniny, wędzoną i soloną w beczce. Myślę, że przy tych mrozach znajdzie się niejeden amator tego rodzaju wędliny, szczególnie, jeśli się to popije czymś wysokoprocentowym :)

Upiekłam do tego chlebek drożdżowy z czosnkiem, suszonymi pomidorami i ziołami.

 

CHLEBEK CZOSNKOWY Z SUSZONYMI POMIDORAMI I ZIOŁAMI PROWANSALSKIMI

 

pół kilo mąki pszennej
3 dkg drożdży i łyżeczka cukru
3 łyżki oliwy
szklanka letniej wody

3 ząbki czosnku

garść  suszonych pomidorów
łyżka ziół prowansalskich1/2 łyżeczki soli
Najpierw zrobiłam rozczyn – do drożdży dodałam łyżeczkę cukru, roztarłam je, wlałam trochę letniej wody , rozmieszałam i posypałam łyżką mąki. Odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

Do miski wsypałam mąkę,  posoliłam solidnie, dodałam zioła, przeciśnięty przez praskę czosnek   i pokrojone drobno suszone pomidory. W to wlałam rozczyn, resztę letniej  wody oraz oliwę. Wymieszałam i wyrabiałam ukośnymi uderzeniami drewnianej łyżki  około pięć  minut. Przykryłam ściereczką i odstawiłam w ciepłe miejsce do podwojenia objętości, co zajęło około pół godziny.
Przełożyłam ciasto do natłuszczonej keksówki  i zostawiłam do podrośnięcia, tak z 10 minut. Włożyłam do piekarnika nagrzanego do 200 C na około pół godziny.

Chlebek wyśmienicie smakował – jedliśmy go z masłem, ze smalcem i z wspomniana wyżej słoniną, w towarzystwie moich kiszonych ogórków .

A oto jaką  stylizację do tego dania na śniegu wymyślił mój mąż :

Smacznego i na zdrowie !

 



Tajskie curry w dwóch odsłonach

10 02 2012

Już po raz trzeci mam przyjemność testować  produkty do azjatyckich dań   firmy Blue Dragon. Tym razem dostałam składniki do przygotowania  dań z kuchni tajskiej.   Wielką wielbicielką curry jest moja córka i to ona najbardziej ucieszyła się z ostrej zielonej oraz mniej ostrej czerwonej pasty curry oraz słodkiego chili i mleczka i  kokosowego. Mnie ucieszył też sos rybny, bo jest świetny do marynowania mięs oraz sos bazyliowy z trawą cytrynową . Zrobiłam na razie dwie potrawy – z mięsem i wegetariańską.

 

CZERWONE CURRY Z WOŁOWINĄ, POREM I PAPRYKĄ

 

ok. 1/2 kg wołowiny

3 łyżki sosu rybnego

1/2 pora

zielona i czerwona papryka

cebula

1/2 słoika czerwonego sosu curry

1/2 puszki mleka kokosowego

łyżka słodkiego sosu chili

sól, pieprz , papryka słodka

olej do smażenia

 

Mięso pokroiłam w kostkę , dodałam soli, pieprzu i papryki, wymieszałam z sosem rybnym i zamarynowałam w lodówce na kilka godzin.

Podsmażyłam je potem na rumiano na patelni z rozgrzanym olejem, w towarzystwie pokrojonej cebuli, podlałam mleczkiem kokosowym i dusiłam pod przykryciem. Kiedy sporo zmiękło, na drugiej patelni podsmażyłam na oleju pokrojonego pora ( biała i jasnozielona część) oraz kawałki papryk. Do smażących się warzyw dodałam pastę curry i przesmażyłam ją , bo gdzieś wyczytałam,  że to wydobywa jej smak. Dodałam słodkie chili i dołożyłam to wszystko na patelnię z mięsem i dusiłam wszystko razem ok. 10 minut. Podałam z ryżem. Smaki ciekawie się skomponowały i egzotyczne danie przypadło domownikom do gustu.

 

ZIELONE CURRY Z POREM I GROSZKIEM

 

1/3 pora

pół puszki groszku

pół cebuli

olej do smażenia

sól, pieprz czarny i ziołowy

1/4 słoika zielonego curry

1/4 puszki mleka kokosowego

łyżeczka słodkiego sosu chili

Dla naszej młodej Wegetarianki wybrałam danie na zielono. Może groszek zdziwi co niektórych, ale ma za zadanie dostarczyć białka roślinnego.

Na oleju podsmażyłam pokrojonego pora i cebulę, z dodatkiem pieprzu. Wlałam w to zieloną pastę curry, przesmażyłam, po czym dodałam odcedzony groszek , pastę chili i mleczko kokosowe. Wymieszałam i pogotowałam ok. 5 minut. Podałam też z ryżem. Smakowało, tak jak reszcie.

Aromatyczne tajskie dania przypadły nam do gustu a ostre przyprawy nieźle rozgrzewają przy mroźniej pogodzie. Z przysłanych w paczce składników najbardziej doceniam mleczko kokosowe, na prawdę dobrej jakości oraz sos rybny , który nadał zamarynowanemu w mim mięsu bardzo ciekawy smak.

Smacznego !