Sałata w winegrecie ze szparagami i serem pleśniowym

22 05 2013

sałata ze szparagami

Dziś szybka i smaczna sałatka na bazie zielonej sałaty z pomidorami w sosie winegret. Sezon na szparagi w pełni, a już dawno stwierdziłam, że ugotowane i przyprawione winegretem doskonale smakują – stąd ich dodatek do sałatki. Serek cammembert pasował mi do tego idealnie, stąd i jego udział w sałatce.

 

SAŁATA Z POMIDORAMI, SZPARAGAMI I CAMMEMBERTEM W WINEGRECIE

 

pół główki sałaty

2 pomidory

3 łyżki ogórków z tej sałatki

kilka szparagów

1/2 serka cammembert

3 łyżki oliwy

łyżka octu winnego

sól, pieprz kolorowy z młynka

suszona bazylia

kawałek dymki

Sałatę umyłam, osuszyłam, porwałam na kawałki, posoliłam. Dodałam pokrojonego pomidora, dymkę, ogórki z sałatki i ugotowane w osolonej wodzie szparagi. Polałam oliwą i octem, posypałam bazylią, wymieszałam. Na wierzchu ułożyłam kawałki sera, posypałam pieprzem z młynka.

Sałatka wyszła pyszna, smaki harmonijnie się połączyły. Polecam na majową kolację lub śniadanie.

Smacznego !

 

sałata ze szparagami1



Makaron z zielonym sosem z ogrodu

20 05 2013

makaron zielony

 

Wprawdzie dopiero mi wschodzą posiane warzywa, ale chwasty rosną z wielkim impetem. Wyrywam więc pokrzywy  i trochę wykorzystuję , do zup i sosów. Do tego, oprócz owego uciążliwego zielska dodałam młodego szczawiu i mięty, która pięknie odrodziła się po zimie. Sos zrobiłam na bazie podsmażonej cebuli i czosnku, z przyprawami podobnymi, jakie dodaję do szpinaku.

 

MAKARON Z SOSEM POKRZYWOWO- MIĘTOWYM

opakowanie makaronu falbanki

kubek pokrzyw ( czubki i górne liście)

kubek  liści młodego szczawiu

garść liści świeżej mięty

cebula, 2 ząbki czosnku

oliwa

sól ziołowa

pieprz i kolendra świeżo zmielone

gałka muszkatołowa

Makaron ugotowałam według przepisu. Pokrzywy wypłukałam w kilku wodach, szczaw i miętę umyłam.

Na rozgrzanej oliwie zeszkliłam pokrojoną cebulę i czosnek, dodałam pokrzywy, szczaw i miętę, smażyłam kilka minut. Doprawiłam solą ziołową, pieprzem i kolendrą oraz szczyptą gałki muszkatołowej. Jak warzywa były miękkie, to zmiksowałam. Wymieszałam sos z makaronem.

Sos miał warzywny smak, lekko kwaskowy od szczawiu ,  świeży do mięty i aromatyczny od przypraw . Doskonale pasował do makaronu i przy okazji znowu zafundowałam Rodzince sporą dawkę witamin i mikroelementów.

Smacznego !

 

makaron zielony1

 

 



Muffinki drożdżowe z limoncello

18 05 2013

muffinki drożdżowe

 

To miały być muffinki na piknik tydzień temu, na który nie dotarłam z powodu pogody. Wprawdzie piknik poznańskiego klubu ” Sąsiadki” odbył się w klubie, ale mnie ta pogoda pozbawiła kompletnie chęci na wyjazd z domu… Zjedliśmy więc babeczki w domu.

Są z mojego klasycznego ciasta drożdżowego, a że ostatnio wyszło mi pyszne z dodatkiem pomarańczowego likieru i soku, teraz zrobiłam je w wersji cytrynowej, z likierem limoncello i sokiem cytrynowym.

Na muffinki wykorzystałam 1/3 ciasta , z którego zazwyczaj robię placek drożdżowy, resztę ciasta przełożyłam na mniejsza blachę, posypałam kruszonką i upiekłam dla domowników.

 

MUFFINKI DROŻDŻOWE Z CYTRYNOWĄ NUTĄ

1/3 porcji :

1/2 kg mąki pszennej

1/3 kostki stopionego masła

30 g drożdży

szklanka mleka

3 jajka

4 łyżki cukru i jedna z wanilią

Łyżka likieru limoncello

łyżka soku z cytryny

szczypta soli

Najpierw roztarłam drożdże z łyżeczką cukru, dodałam letnie mleko ( pół szklanki ), posypałam łyżką mąki i odstawiłam do wyrośnięcia. W międzyczasie stopiłam i przestudziłam masło ,  wymieszałam cukry  z jajkami.

Do miski wsypałam mąkę, posoliłam troszkę, dodawałam stopniowo mieszając : wyrośnięty rozczyn, jajka z cukrem, resztę mleka, stopione masło w temperaturze pokojowej,likier i sok cytrynowy. Wyrabiałam drewnianą łyżką aż ciasto zaczęło odstawać od brzegów miski i pojawiły się pęcherzyki powietrza. Postawiłam przykryte w ciepłym miejscu do podwojenia objętości, co trwało około 45 minut.

Około 1/3 tego ciasta nakładałam łyżką do papilotek umieszczonych w formie do muffinek ( niedawno ją dostałam od córki i pierwszy raz wypróbowałam), do połowy , bo drożdżowe ciasto bardzo rośnie.

Piekłam około 25 minut w 180 C.

Wyszły pyszne, puszyste i pachnące cytrynowym likierem. Szkoda, że nie dotarły na piknik.

Smacznego !

 

muffinki drożdżowe1

 

 

 



Mam ochotę na surówki !

15 05 2013

sałatka buraczkowa

 

Macie czasem tak, że wasz organizm domaga się jakiegoś konkretnego składnika i macie ochotę na szczególne  smaki ? Ja tak mam często – jak przychodzi mi apetyt na twarożki, to pewnie brak mi wapnia, jak na śledzie, to potasu i fosforu, jak na ogórki  kiszone to potrzeba witaminy C.

Ostatnio właśnie mam ochotę na surówki z kwaśnymi elementami. Ta powyżej powstała z potrzeby wykorzystania buraczków z barszczyku i ochoty na coś kwaśno-słodkiego. Do buraczków ugotowanych w barszczu ( świeżych i ukiszonych w kwasie burakowym), dodałam pokrojone duże słodkie jabłko i garść liści młodego szczawiu. Doprawiłam ją pełnym witamin kwasem burakowym, solą ziołową, zmieloną kolendrą  i oliwą. I zjadłam prawie całą sama ! Bardzo mi smakowały kwaskowe liście szczawiu , słodkie jabłka i buraczki połączone przyprawami.

 

sałatka buraczkowa1

 

Drugą surówkę robiłam już jakiś czas temu, kiedy jeszcze mlecze nie kwitły i można było wykorzystać ich liście do sałatek i surówek.  Nagle dopadła mnie taka chęć na surówkę z czymś kwaskowym, że natychmiast zajrzałam do lodówki i niewiele w niej znalazłam – biała kapustę, ogórki kiszone i zielone i białą rzodkiew . Poszłam do ogródka po liście mleczu i powstałą improwizowana surówka na bazie kapusty :

 

surówka z mleczami

 

SURÓWKA Z KAPUSTY Z OGÓRKAMI I MNISZKIEM LEKARSKIM

 

kawałek główki białej kapusty

2 kiszone ogórki

1/2 zielonego ogórka

1/2 białej rzodkwi

mała cebula

garść młodych liści mlecza

sól, pieprz ziołowy, zioła prowansalskie

sok z kiszonych ogórków, oliwa, szczypta cukru

Kapustę poszatkowałam drobno, posoliłam o odstawiłam na 15 minut, żeby puściła sok i zmiękła. Potem dodałam pokrojone zielone ogórki i posiekaną cebulę, odstawiłam jeszcze na 5 minut. Następnie na tarce o grubych oczkach starłam rzodkiew i kiszone ogórki, dodałam do surówki wraz z umytymi i porwanymi listkami mleczy. Doprawiłam pieprzem ziołowym i ziołami prowansalskimi oraz łyżką soku z ogórków i dwoma łyżkami oliwy. Na koniec dodałam szczyptę cukru dla złamanie kwaśnego smaku, wymieszałam i odstawiłam na 15 minut, żeby smaki się ‚przegryzły”. I też zjadłam lwią jej część sama, na raty, z wielkim smakiem.

Chyba po długiej zimie brakuje mi witaminy C i mikroelementów, bo mam straszny apetyt ostatnio na takie surówki. Rodzince też podsuwam, czasami z powodzeniem. Polecam na uzupełnienie pozimowych niedoborów.

Smacznego !

 

surówka z mleczami1



Domowy cydr na piąte urodziny bloga i konkurs z nagrodami

13 05 2013

cydr domowy1

 

Dokładnie pięć lat temu, 13 maja 2008 roku moja młodsza córka założyła mi blog kulinarny na bloog.pl. Przez pierwszy rok prowadziłam go sporadycznie, ale od maja 2009 roku, kiedy weszłam na Durszlak ( kto pamięta stary dobry Durszlak …), robię to regularnie, prawie codziennie z przerwami na wakacje i kurację. Wciąż gromadzę przepisy ” na zapas”, bo boję się, że się  wypalę, ale jak dotąd zapału i pomysłów nie brakuje.

Dzięki blogowi poznałam internetowo a ostatnio i w realu wiele wspaniałych blogerek i blogerów, nawiązałam prawdziwe przyjaźnie. A niecały rok temu, 2 czerwca 2012 roku zorganizowałam spotkanie integracyjne w Poznaniu, które zaowocowało utworzeniem Wielkopolskiej Grupy Blogerów Kulinarnych ( spotkania można śledzić w specjalnej kategorii z boku bloga), która teraz liczy już ponad 60 osób.

Blog mobilizuje mnie do ciągłego eksperymentowania, poszukiwania nowych i odkrywania dawnych smaków. Mam już 958 wpisów, prawie 2, 5 miliona odwiedzin.  Dwa late temu przeniosłam blog na własną stronę internetową, ale stary blog jeszcze żyje swoim życiem, dostaję wciąż nowe komentarze. Ostatnio np ” Ten przepis uratował mi życie, musiałam zrobić biszkopt a nie mam piekarnika…” – to o biszkopcie z mikrofalówki,  charakterystycznym przepisie z początków bloga.

Teraz największym powodzeniem cieszą się tradycyjne przepisy na białą kiełbasę w słoikach, galaretę wieprzową, szare kluski , kopytka  czy kaczkę z jabłkami.

Ale już nie nudzę więcej, pora uczcić urodziny. Cydr robiłam latem ubiegłego roku,  z letnich czerwonych jabłek, tuż przed wyjazdem na wakacje do Francji. Po powrocie akurat minął czas jego leżakowania w piwnicy. Wtedy sporo się działo na blogu, odkładałam więc wpis, aż postanowiłam go zostawić na specjalną okazję. I oto dziś – voila ! Skorzystałam z doświadczeń Ptasi z Coś niecoś.

 

CYDR DOMOWY

Za „Coś niecoś” :

Składniki: 5 kg jabłek, ok. 10 l wody, 1 kg cukru, 5 cytryn, łyżeczka imbiru suszonego/1-2 cm plaster świeżego

Jabłka pokroić (ze skórką i gniazdami nasiennymi, bez ogonków), zmiksować (u mnie w malakserze), wlać do dużego, kamiennego (lub innego…) garnka i dolać ok. 3l wody po czym odstawić naczynie przykryte gazą na 7 dni. Mieszać rano i wieczorem. Po tym czasie przecedzić przez gazę, resztę miazgi odcisnąć (miazgi się pozbyć), zmieszać wyciśnięty sok jabłkowy z cukrem, otartą skórką z cytryn i sokiem wyciśniętym z tych cytryn oraz dodać imbir. Całość dopełnić wodą do 10l i przelać do butli lekko zakorkowanej na 24 godz (przelałam do garnka, zakryłam nie całkiem szczelnie pokrywką). Po tym czasie cydr przesączyć, rozlać do butelek zamykanych na zakrętkę metalową (lub mocne plastikowe/gumowe). Można pić po tygodniu, ale najlepszy będzie po kilku miesiącach.”

Ja imbir zastąpiłam cynamonem, a jabłka przepuściłam przez sokowirówkę, bo tak mi było wygodniej i połączyłam potem pulpę z sokiem. Wykorzystałam w tym celu czerwone słodkie letnie jabłuszka, takie, jak na tym archiwalnym zdjęciu :

 

jablka czerwone1

 

Nalewałam cydr do butelek korkowanych , bo wstawiliśmy je do piwnicy przed wyjazdem i baliśmy się eksplozji zakręcanych butelek podczas naszej nieobecności. A byliśmy wtedy w Normandii, krainie cydru i próbowaliśmy go u źródła.

Powiem Wam, że każda butelka inaczej smakowała – może mimo mycia przeszły smakiem win z  tych butelek ? Jedne były słodkie, inne lekko kwaskowe, jeszcze inne półwytrawne – te były najlepsze.  Stopień musowania cydru też był różny – od mocno bąbelkowego po prawie pozbawionego gazu.  Piliśmy pierwszy cydr po 10 dniach od wstawienia do piwnicy, ostatni po dwóch miesiącach ( to ten ze zdjęć, widać już jesienne liście i dosuszające się na słońcu pomidory).

 

Wznoszę więc tym cydrem toast za zdrowie wszystkich moich blogowych przyjaciół i gości odwiedzających mojego bloga !

 

A teraz  tadam………………………………………….

         

                                       KONKURS Z NAGRODAMI W POSTACI MOICH SERWETEK

Tematem konkursu będą moje ulubione dania kuchni regionalnej z Polski. Nie muszą to być dania z Waszego regionu, mogą być po prostu ulubione. Nie muszą byś aktualnie publikowane lecz także archiwum bloga. Chciałabym zebrać w komentarzach pod tym wpisem ciekawostki kulinarne z terenu całej Polski. Proszę o wpisanie w komentarzach nazwy i krótkiego opisu dania oraz podanie linku do przepisu na blogu.

Wybiorę  trzy przepisy, które spodobają mi się najbardziej, może nawet 5, jeśli będzie ich dużo. Proszę o podanie adresu mailowego przy komentarzu, żebym mogła powiadomić o wygranej.

Nagrodą będą moje własnoręcznie wykonane serwetki. Możecie je obejrzeć klikając na podstronę „serwetki” na pasku u góry bloga . Na końcu będą propozycje nagród. Przy okazji zachęcam do odwiedzenia innych podstron – z limerykami i odcinkową książką dla dzieci z kulinarnymi elementami :)

Konkurs będzie trwał przez tydzień, do poniedziałku 20 maja włącznie. Zwycięzców ogłoszę następnego dnia, w komentarzach.

Zapraszam do zabawy i gotowania regionalnych potraw i jak zwykle do pięciu lat, życzę

Smacznego !

 

cydr

 

 



Zupa z młodych pokrzyw ze szczawiem i miętą

11 05 2013

zupa z mlodych pokrzyw zw szczawiem

 

Pokrzywa, to paskudne zielsko, co parzy,  ma w maju szczególne właściwości lecznicze. Łyżka soku z młodych pokrzyw dodana do szklanki wody i posłodzona łyżeczką miodu to napój pełen witamin i mikroelementów, zalecany na wiosenne osłabienie i na oczyszczenie organizmu.

Ja w ubiegłym roku dodawałam liście młodych pokrzyw do różnych zup i sosów  (patrz kategoria Jadalne chwasty) i dzięki temu przez zimę i wiosnę całą moja rodzinka prawie nie chorowała, widać pomogło nam to wzmocnić odporność organizmu.  Ususzyłam też pokrzywy na herbatkę wzmacniającą włosy i korzystałyśmy z niej z córkami.

W tym roku mam zamiar robić tak samo. Dodałam już trochę młodych liści pokrzyw do miksowanej zupy warzywnej, podobnej do tej . Przepis na klasyczną zupę z młodych pokrzyw można też zobaczyć w tym wpisie.

Teraz pora na zieloną zupę z tego „zielska” z dodatkiem szczawiu i mięty. Wszystko mam pod ręką w ogródku, więc nie miałam problemów z szukaniem. Znaczny udział szczawiu natchnął mnie na dodanie jajek na twardo do zupy, co uatrakcyjniło jej smak.

 

ZUPA Z MŁODYCH POKRZYW ZE SZCZAWIEM I MIĘTĄ

pęczek włoszczyzny, jak do rosołu

mała cebula

miseczka młodych pokrzyw ( najlepiej czubki i górne liście)

kubek szczawiu

kilkanaście listków świeżej mięty

oliwa

liść laurowy, ziele angielskie

pieprz młotkowany z kolendrą, sól do smaku

po jajku na twardo na talerz

Do garnka z wodą ( ok 2 litry) wrzuciłam pokrojoną włoszczyznę , liść laurowy i ziele angielskie, posoliłam. Gotowałam ok 20 minut.

W międzyczasie pokrzywy wypłukałam w kilku wodach, szczaw pozbawiłam ogonków i też umyłam. Na oliwie zeszkliłam pokrojoną cebulę, dodałam liście pokrzyw i krótko przesmażyłam. Wrzuciłam je do zupy, dodałam szczaw i miętę, gotowałam około 20 minut. Zmiksowałam i doprawiłam do smaku pieprzem z kolendrą. Podałam z jajkami na twardo.

Zupa miałam ciekawy, wiosenny i  smak, lekko kwaskowy od szczawiu i świeży od mięty. Jajka pasowały idealnie. Polecam na wiosnę jako ciekawostkę i źródło witamin.

Smacznego !

 

zupa z mlodych pokrzyw zw szczawiem1



Conchiglioni dobrze nadziane na obiad dla Madzi z Obados

9 05 2013

muszle1

 

Koleżanki z naszej Wielkopolskiej Grupy Blogerów Kulinarnych są jednak kochane, bo mając na uwadze moje ograniczone możliwości poruszania się ( jeszcze chodzę o kuli) , odwiedzają mnie od czasu do czasu. Dwa tygodnie temu była Ania, dziś gościłam Magdę z Obados na obiados. Spędziłyśmy czas na miłej pogawędce o nie tylko blogowych i kulinarnych sprawach. A że Madzia przyjechała w południe, przygotowałam na obiad pyszne muszle nadziane moim ulubionym duetem pory-pieczarki z dodatkiem mielonego mięsa i ziołowym sosem.

 

MAKARONOWE MUSZLE NADZIANE PIECZARKAMI, POREM I MIĘSEM

opakowanie makaronu conchigiloni

30 dkg mięsa mielonego z indyka

biała i jasnozielona część pora

kubek duszonych z cebulą pieczarek ( brązowych)

sól, pieprz, zioła prowansalskie

oliwa, olej

sos ziołowy

Makaron ugotowałam według przepisu. Mięso podsmażyłam na oleju, dodając  sól, pieprz i zioła prowansalskie. Pokrojonego  w półplasterki pora zeszkliłam na oliwie i lekko posoliłam, dodałam do mięsa, wrzuciłam  też podduszone wcześniej pieczarki i wszystko wymieszałam , po czy doprawiłam jeszcze nieco do smaku.

Potem z pomocą Madzi nakładałam  łyżeczką farsz do makaronowych muszli. Zjedliśmy je z dodatkiem sosu takiego jak ten ( zamiast koperku dałam suszony majeranek, oregano i bazylię)  i popijając do tego czysty czerwony barszczyk.

Po obiedzie przy deserze pogadałyśmy jeszcze o tym i owym, pomiziałyśmy kota, który schronił się przed burzą i pora była się rozstać. Byłyśmy tak zagadane, że zapomniałam zrobić zdjęcia do mojego albumu Kulinarni goście ! Ale z Poznania do mnie niedaleko, na pewno będzie jeszcze okazja do spotkania.

A nadzienie do makaronu i sos polecam, nie tylko dla gości.

Smacznego !

muszle z mięsem

 

 

 



Pierś kurczaka peklowana i przyrządzona z aromatycznymi przyprawami Kamisa

7 05 2013

kurczak z anyżem na selerze z kurkumą1

 

Kilka dni temu dostałam propozycję udziału w konkursie ” Trendy w smakach’ z aromatycznymi przyprawami Kamisa. Zastanawiałam się, co zrobić na bazie goździków, anyżu gwiazdkowego, kurkumy i rozmarynu. Danie planowałam na luźniejszą w czasie niedzielę, a ja wtedy gotuje tradycyjny rosołek. No, to tym razem ugotowałam trochę mniej tradycyjny.Najpierw jednak , półtorej doby przedtem,  zapeklowałam pierś kurczaka w całości, z kością ale bez skóry,  w solance.

Rosołek ugotowałam tym razem z dodatkiem gwiazdki anyżu, goździków, imbiru i liścia laurowego. Był bardzo ciekawy w smaku i niezwykle aromatyczny. Po ostudzeniu mięsa, wrzuciłam je jeszcze na krótko na patelnię grillową, posypawszy rozmarynem. Do tego zrobiłam puree z selera z dodatkiem kurkumy.

 

AROMATYCZNA PIERŚ KURCZAKA GRILLOWANA Z ROZMARYNEM NA PURRE Z SELERA Z KURKUMĄ

spora pierś z kurczaka, z kością, bez skóry

skrzydełka , grzbiet i szyjka z kurczaka na rosół

włoszczyzna bez kapusty

sól,  ziele angielskie, pieprz z w ziarnach, liść laurowy

gwiazdka anyżu, 3 goździki, centymetr imbiru

rozmaryn

spory seler

1/3 łyżeczki kurkumy

Najpierw przygotowałam solankę – 3 szklanki przegotowanej zimnej wody , na każdą po łyżce soli. Pierś kurczaka moczyła się w niej 36 godzin, obracałam ją w międzyczasie kilka razy.

Z drobnych części kurczaka i włoszczyzny włożonych do zimnej wody ugotowałam rosół, lekko tylko posoliwszy, bo kurczak z solanki jest mocno słony. Dodałam od razu przyprawy. Jak rosół się zagotował, wrzuciłam do niego wyjętą z solanki pierś i po zagotowaniu zmniejszyłam płomień tak, że rosół ledwo „mrugał” . Gotował się tak powolutku nieco ponad godzinę, aż widelec wbity w mięso wchodził bez oporu a wydobyty z niego płyn był przezroczysty. Wtedy wyłączyłam rosół i studziłam w nim mięso, tak z godzinę.

Seler obrałam, pokroiłam w ćwiartki i ugotowałam w osolonej wodzie. Odcedziłam, zostawiając nieco wody i zmiksowałam. Dodałam kurkumę, wymieszałam dokładnie. Niczym innym nie przyprawiałam, było akurat ostro dla kontrastu z kurczakiem.

Po przestudzeniu wyjęłam mięso i odsączyłam z rosołu. Posypałam je  rozmarynem i rozgrzałam patelnię grillową, lekko posmarowaną oliwą. Obsmażyłam pierś krótko z każdej strony, bo rozmaryn ma tendencje do przypalania się. Tym razem udało się , mięso przeszło smakiem i zapachem rozmarynu tak, jak trzeba.

Ułożyłam je na podłożu z selerowego puree z kurkumą i pokroiłam w ukośne plastry. Smakowało wybornie w towarzystwie młodych ziemniaków i mizerii. Peklowanie nadało piersi odpowiednią konsystencję, aromatyczne przyprawy z rosołu lekko podkręciły korzenny smak, do którego pasował dodany przy grillowaniu rozmaryn i pikantne puree selerowe z kurkumą. Całość wyszła bardzo harmonijna w smaku.

A dodatkowym bonusem był orientalny rosołek pachnący anyżem i goździkami. Pyszny, niedzielny obiad.

Komu się podoba, może zagłosować klikając w banner konkursu z boku bloga :)

Smacznego !

 

kurczak z anyżem na selerze z kurkumą



Babka limonkowo-jogurtowa z Grand Marinier

5 05 2013

babka llimonkowa2

 

Tę babkę robiłam jakiś czas temu  i cieszyła się takim powodzeniem, ze zrobiona późnym popołudniem została unicestwiona prawie cała do wieczora, ledwo ocaliłam kawałek do zdjęcia w świetle dziennym  następnego dnia. Jest zrobiona według mojego wypróbowanego przepisu babkowego na oleju i z dodatkiem jogurtu. Tym razem był to smakowy jogurt brzoskwiniowy, a dla aromatu dodałam nieco soku z limonki i łyżkę likieru Grand Marinier.  To właśnie zapach wydobywający się z piekarnika zwabił do kuchni Rodzinkę , która zabrała się do jedzenie ledwo tylko babka trochę przestygła.

BABKA JOGURTOWO-LIMONKOWA Z LIKIEREM  GRAND MARINIER

3 jajka
4 łyżki cukru
½ szklanki oleju
2 niepełne szklanki mąki
kubek jogurtu brzoskwiniowego
½ szklanki mleka
łyżka likieru Grand Marinier
2 łyżeczki proszku do pieczenia

Jajka roztrzepać z cukrem trzepaczką ale nie ubijać. Lekko ubijając dodać olej i jogurt oraz sok z limonki i likier , następnie mąkę z proszkiem, aromat  i mleko . Ciasto powinno się lekko lać.
Wlać do wysmarowanej tłuszczem formy z kominkiem i piec w 180 C około 45 minut.

Jak już wspomniałam, babka była pyszna , aromatyczna i wilgotna.  I znikała błyskawicznie.

Smacznego !

babka limonkowa



Marynata tandoori do kurczaka z grilla

3 05 2013

grillowany kurczak tandoori

 

Wprawdzie pogoda na majówkę nie dopisała, ale to tradycyjny sezon rozpoczęcia grillowania. Mam udokumentowanego kurczaka, którego zrobiliśmy na grillu w pewną pogodną  niedzielę jakiś czas temu, kiedy to wiosna nareszcie przyszła i wybuchła miłym ciepłem. Zamarynowałam go w przyprawach z dodatkiem indyjskiej pasty tandoori, którą dostałam ostatnio do testowania z firmy Pataks, dodając jej umiarkowaną ilość, bo jest dosyć ostra.  Dobrałam do niej aromatyczną wędzoną paprykę, sól morską i pieprz młotkowany z kolendrą. Po kilku godzinach w lodówce kurczak się odpowiednio zamarynował i po grillowaniu był rewelacyjny.

KURCZAK Z GRILLA  ZAMARYNOWANY Z PASTĄ TANDOORI

Udka i skrzydełka kurczaka

Sól morska, pieprz młotkowany z kolendrą

Papryka wędzona, bazylia suszona

Trochę oliwy

Łyżka pasty tandoori

Górne udka pocięłam na mniejsze kawałki w poprzek , dolne ponacinałam do kości i rozłożyłam mięso , skrzydełka poprzecinałam na pół ( tak szybciej się grillują). Posypałam solą i sypkimi przyprawami, skropiłam oliwą i natarłam pastą tandoori. Wstawiłam do lodówki na ok. 3  godziny.

Potem mąż grillował je po kilkanaście   minut z każdej strony. Zjedliśmy je z ziemniakami upieczonymi w oliwie z ziołami i z dipem jogurtowym z dodatkiem koperku i czosnku oraz z sałatą z warzywnymi dodatkami i młodymi mleczami w winegrecie. Pierwszy w tym roku obiad na grillu był pyszny i bardzo udany.

Smacznego !

grillowany kurczak tandoori1